Wspominałam ostatnio o zdobyczy z pchlego targu. Wyszukiwałam, wypatrywałam aż w końcu trafiłam.
Duży, szklany wazon w kolorze zielonym. Myślę, że to takie must have w skandynawskich wnętrzach, do naszych domów, powoli też się wkrada w różnych postaciach. Czy to wielki słój czy szklany gąsior do wina, który można spotkać często na strychach czy w piwnicach. Tego typu przedmioty świetnie sprawdzą się jako ozdoba sama w sobie bądź jako wazon, postawiony sam, czy w grupie, będzie tworzył ciekawą aranżację. Do tego kwiaty, koniecznie!
U mnie przydrożne chwasty, jak dla mnie- kwiaty. Zieleń i biel, bomba, do tego długie łodygi. Czego chcieć więcej?
Przeszukajcie piwnice, podpytajcie sąsiada, może znajdziecie szklane, zapomniane butle, które w waszych domach dostaną drugie życie.
Dobrej nocy!
poniedziałek, 20 maja 2013
sobota, 18 maja 2013
Lazy SATURDAY
Sobotnie poranki staram się celebrować, pozwalam sobie na więcej luzu, na niespieszne śniadanie z prasówką, na powolne sączenie herbaty. Lenka ogląda ulubione bajki, Laura smacznie drzemie, a ja mam te 30 minut tylko dla siebie.
Prasowanie czeka, odkurzanie też, do tego woła mnie pralka. Okna może też przydałoby się umyć...Ale o tym pomyślę za pół godziny.

Udanej soboty Wam życzę!
Prasowanie czeka, odkurzanie też, do tego woła mnie pralka. Okna może też przydałoby się umyć...Ale o tym pomyślę za pół godziny.
Udanej soboty Wam życzę!
Etykiety:
inne tematy,
prasówka
czwartek, 16 maja 2013
Kicz kontrolowany
Uległam, choć chodziłam koło niego dwa razy.
Myślałam, no kicz czy nie, niby trochę takie tandetne, ale z drugiej strony, ma to COŚ w sobie.
Dumałam, w sypialni różowy jakoś tak przewija się w akcentach, ten byłby zdecydowanie mocny i dominujący.
Kupiłam, bo znając mnie, gdybym wróciła bez niego do domu, żałowałabym.
Aby przełamać ten dominujący róż na komodzie, dodałam turkusowe dodatki, nasze pudełka po obrączkach, bransoletę. Do tego standardowa czerń, biel i srebro. I tak powstała nowa komodowa aranżacja. Kolorowa, mega pozytywna i bardzo letnia :)
Róż i już, a jak się znudzi... zawsze można przemalować ;)
Buziaki wieczorne dla Was!
Myślałam, no kicz czy nie, niby trochę takie tandetne, ale z drugiej strony, ma to COŚ w sobie.
Dumałam, w sypialni różowy jakoś tak przewija się w akcentach, ten byłby zdecydowanie mocny i dominujący.
Kupiłam, bo znając mnie, gdybym wróciła bez niego do domu, żałowałabym.
Aby przełamać ten dominujący róż na komodzie, dodałam turkusowe dodatki, nasze pudełka po obrączkach, bransoletę. Do tego standardowa czerń, biel i srebro. I tak powstała nowa komodowa aranżacja. Kolorowa, mega pozytywna i bardzo letnia :)
Róż i już, a jak się znudzi... zawsze można przemalować ;)
Buziaki wieczorne dla Was!
niedziela, 12 maja 2013
Jamie O. z Pchlego T.
Czy Wy też tak czasami macie jadąc na wielki pchli targ, myślicie sobie, ale się obkupię. Na pewno będzie sporo fajnych rzeczy, szperacie, szperacie a i tak wracacie z pustymi rękoma, pomimo tego, że stoły uginają się od towaru. Właśnie ostatnio tak miałam, pojechałam pełna dobrych chęci, z wieloma drobnymi w portfelu i wróciłam, z niczym...
Dlatego jakże miłe zaskoczenie zaliczyłam wczoraj, będąc na maleńkim lokalnym pchlim targu, na którym wystawców było zaledwie kilkunastu a ja znalazłam kilka fajnych rzeczy. Jedną z nich była butelka Jamiego Olivera, za całe jedno euro :)
A ponieważ ostatnio u mnie na fali żółty i różowy kolor w dodatkach, pomyślałam, że butelka świetnie sprawdzi sie jako wazon a w ciepłe dni jako karafka do lemoniady czy kompotu. I tak na szybko powstała dekoracja parapetówkowa :) Gałązki zerwałam z przydomowego krzaka, do tego pudełko skubnięte z pokoiku Lenki, talerz Bloomingville i nudny parapet, zyskał kolor.
Dzisiaj też, pomimo deszczu odbył się u mnie, na miejscu, baaardzo mały pchli targ. Ale o dziwo, znalazłam na nim coś na co od dawna polowałam. Pokażę Wam innym razem.
Dziewczyny, chciałam Wam podziękować za komentarze pod poprzednim postem. Tak jak myślałam, głosy były za i przeciw. Dziękuję za wszystkie.
Ja obstawiam za hitem, w zależności od tego w jakim wnętrzu zastosujemy taką dekorację. We wnętrzu typu shabby kolorowe wycinki z gazet nie wyglądałyby dobrze, podobnie jak we wnętrzach w stylu country. Za to styl skandynawski, czy modern jest idealny aby w ten sposób wyeksponować to co nam się podoba, nie muszą to być tylko wycinki z gazet, mogą to być zdjęcia, plakaty itp. Możliwości jest wiele, najważniejsze to dobrze czuć się we wnętrzu w jakim się mieszka :)
Dobrej nocy!
Dlatego jakże miłe zaskoczenie zaliczyłam wczoraj, będąc na maleńkim lokalnym pchlim targu, na którym wystawców było zaledwie kilkunastu a ja znalazłam kilka fajnych rzeczy. Jedną z nich była butelka Jamiego Olivera, za całe jedno euro :)
A ponieważ ostatnio u mnie na fali żółty i różowy kolor w dodatkach, pomyślałam, że butelka świetnie sprawdzi sie jako wazon a w ciepłe dni jako karafka do lemoniady czy kompotu. I tak na szybko powstała dekoracja parapetówkowa :) Gałązki zerwałam z przydomowego krzaka, do tego pudełko skubnięte z pokoiku Lenki, talerz Bloomingville i nudny parapet, zyskał kolor.
Dzisiaj też, pomimo deszczu odbył się u mnie, na miejscu, baaardzo mały pchli targ. Ale o dziwo, znalazłam na nim coś na co od dawna polowałam. Pokażę Wam innym razem.
Dziewczyny, chciałam Wam podziękować za komentarze pod poprzednim postem. Tak jak myślałam, głosy były za i przeciw. Dziękuję za wszystkie.
Ja obstawiam za hitem, w zależności od tego w jakim wnętrzu zastosujemy taką dekorację. We wnętrzu typu shabby kolorowe wycinki z gazet nie wyglądałyby dobrze, podobnie jak we wnętrzach w stylu country. Za to styl skandynawski, czy modern jest idealny aby w ten sposób wyeksponować to co nam się podoba, nie muszą to być tylko wycinki z gazet, mogą to być zdjęcia, plakaty itp. Możliwości jest wiele, najważniejsze to dobrze czuć się we wnętrzu w jakim się mieszka :)
Dobrej nocy!
Etykiety:
aranżacje,
parapetówka,
zakupowo
czwartek, 9 maja 2013
Hit czy kit?
Od dłuższego czasu na wielu blogach można zaobserwować modę, na dość intrygującą dekorację ścienną.
Bo przecież co to ma być, wieszanie kartek z magazynów, z gazet, ktoś mógłby pomyśleć, tandeta. Ja do takich nie należę, uważam iż taka forma dekoracji daje nam spore pole do popisu. Naklejać możemy wszystko. Mogą to być kartki tematyczne, np. sypialnie, krzesła, zieleń. Można kolorystycznie. Dowolność w tej kwestii należy szukać w wyobraźni, której nam nie brakuje :)
Moje kartki, jakże różne, ale obie pasują do tego co mi w duszy gra. Dwa odmienne klimaty, które na swój sposób się uzupełniają i cieszą moje oko. Odrobina różu w sypialni, nadal na topie. Jednak biel i czerń królują.
Co Wy sądzicie o takiej formie dekoracji? Hit czy kit? Jestem ciekawa waszych opinii.
Pozdrawiam!
Bo przecież co to ma być, wieszanie kartek z magazynów, z gazet, ktoś mógłby pomyśleć, tandeta. Ja do takich nie należę, uważam iż taka forma dekoracji daje nam spore pole do popisu. Naklejać możemy wszystko. Mogą to być kartki tematyczne, np. sypialnie, krzesła, zieleń. Można kolorystycznie. Dowolność w tej kwestii należy szukać w wyobraźni, której nam nie brakuje :)
Moje kartki, jakże różne, ale obie pasują do tego co mi w duszy gra. Dwa odmienne klimaty, które na swój sposób się uzupełniają i cieszą moje oko. Odrobina różu w sypialni, nadal na topie. Jednak biel i czerń królują.
Co Wy sądzicie o takiej formie dekoracji? Hit czy kit? Jestem ciekawa waszych opinii.
Pozdrawiam!
wtorek, 7 maja 2013
A tymczasem nad morzem...
Piękna pogoda, tłum ludzi, śmiech dzieci z placu zabaw przeplatany krzykiem nawołującym do wycieczki łodzią na wyspę. Wrzask mew kłócących się o kawałek chleba, gwar rozmów przy restauracyjnych "ogródkach", głos sprzedawcy z targu.
Niedziela, niby zwykła a niezwykła, pomimo braku słońca, ale za to z ciepłym wiaterkiem.
Urządziliśmy sobie piknik na trawce, były kupione na targu babeczki, tradycyjne fish&chips z lokalu o długiej historii z równie długa kolejką. Lody i kawka. Kupiliśmy też świeże rybki, które wczoraj były na obiad.
Kto mieszka w Irlandii, a jeszcze nie był na Płw. Howth powinien to nadrobić, ma swój niepowtarzalny klimat, lekko snobistyczny ale zarazem bardzo klimatyczny. Polecam.
Zapraszam Was na mój drugi blog, znajdziecie tam jeszcze trochę zdjęć z pewną panienką na pierwszym planie :)
Dobrej nocy życzę.
Niedziela, niby zwykła a niezwykła, pomimo braku słońca, ale za to z ciepłym wiaterkiem.
Urządziliśmy sobie piknik na trawce, były kupione na targu babeczki, tradycyjne fish&chips z lokalu o długiej historii z równie długa kolejką. Lody i kawka. Kupiliśmy też świeże rybki, które wczoraj były na obiad.
Kto mieszka w Irlandii, a jeszcze nie był na Płw. Howth powinien to nadrobić, ma swój niepowtarzalny klimat, lekko snobistyczny ale zarazem bardzo klimatyczny. Polecam.
Zapraszam Was na mój drugi blog, znajdziecie tam jeszcze trochę zdjęć z pewną panienką na pierwszym planie :)
Dobrej nocy życzę.
Etykiety:
Irlandia po mojemu,
wycieczki
czwartek, 2 maja 2013
To już maj!
Jak ten czas szybko leci... przecież jeszcze niedawno był Nowy Rok! Gdzie umyka ten czas? Pędzi jak szalony nie wiadomo po co. Dobrze, że ciepło jest.
Jak Wam mija majówka? Pogoda dopisuje, humory mam nadzieję, też? Kto dzisiaj wziął wolne, ma całkiem fajny, długi weekend. Jak spędzacie ten czas, aktywnie? Czy może w domu, robiąc to na co z reguły nie ma się czasu?
U mnie dzisiaj migawkowo, z kącika komputerowego. Przenieśliśmy stół z wnęki okiennej do wnęki ściennej :) Jest mniej światła padającego z okien, ale pokój bardzo na tym przemeblowaniu zyskał. Stał się optycznie większy. Sam kącik wciąż jest w fazie roboczej... Nie mogę się zdecydować jak go ostatecznie urządzić, chociaż czy on kiedykolwiek będzie ostatecznie urządzony?
Myślę nad jakimś DIY biurowym, może macie jakiś ciekawe linki na recyklingowe wykorzystanie przedmiotów, które można użyć w takim biurowym kąciku? Chętnie zaczerpnę inspiracje.
Szklane pojemniki w kolejnym wcieleniu. Dla takich domowych akcesoriów zawsze znajdzie się zastosowanie.
Tablica pele-mele, ze zdjęciami, metkami, szyszką i drewnianym spinaczem, taki misz-masz ważnych i mniej ważnych rzeczy.
Kawka, czy herbatka podczas buszowania po Waszych blogach- obowiązkowa :)
Pozdrawiam ciepło!
Jak Wam mija majówka? Pogoda dopisuje, humory mam nadzieję, też? Kto dzisiaj wziął wolne, ma całkiem fajny, długi weekend. Jak spędzacie ten czas, aktywnie? Czy może w domu, robiąc to na co z reguły nie ma się czasu?
U mnie dzisiaj migawkowo, z kącika komputerowego. Przenieśliśmy stół z wnęki okiennej do wnęki ściennej :) Jest mniej światła padającego z okien, ale pokój bardzo na tym przemeblowaniu zyskał. Stał się optycznie większy. Sam kącik wciąż jest w fazie roboczej... Nie mogę się zdecydować jak go ostatecznie urządzić, chociaż czy on kiedykolwiek będzie ostatecznie urządzony?
Myślę nad jakimś DIY biurowym, może macie jakiś ciekawe linki na recyklingowe wykorzystanie przedmiotów, które można użyć w takim biurowym kąciku? Chętnie zaczerpnę inspiracje.
Szklane pojemniki w kolejnym wcieleniu. Dla takich domowych akcesoriów zawsze znajdzie się zastosowanie.
Tablica pele-mele, ze zdjęciami, metkami, szyszką i drewnianym spinaczem, taki misz-masz ważnych i mniej ważnych rzeczy.
Kawka, czy herbatka podczas buszowania po Waszych blogach- obowiązkowa :)
Pozdrawiam ciepło!
Etykiety:
migawki
Subskrybuj:
Posty (Atom)





