Musze się pochwalić postępami naszej pociechy.
Otóż moja mała córeczka postanowiła,że najwyższy czas nauczyć się chodzić.No i uczy się sama,najpierw jej trochę pomagaliśmy,trzymając za rączki,ale Lenka próbuje sama sobie radzić i muszę przyznać wychodzi jej to całkiem sprawnie.
Kiedy widzę jak niepewnie stawia swoje małe kroczki,serce moje rośnie.
Kroczek za kroczkiem,małe tup-tup a ile radości.Lenka cieszy się sama z siebie.
Nie dziwię jej się,nastąpił kolejny bardzo ważny okres w jej życiu,teraz świat stoi przed nią otworem.Podobnie jak szafki i szuflady w kuchni,wszystkie są otwierane i co ciekawsze rzeczy są z nich wyciągane,bo przecież super jest wysypać bułkę tartą i maziać w niej rączkami,albo fajnie jest gryźć pudełko z kostkami rosołowymi i same kostki.No ale jeszcze lepsze jest pudełko z żarówkami.Oczywiście wszystkie te przedmioty szybko jej zabieram,ale co się nagryzie to jej :)
Przedstawiam wam naszą Bulinkę wczorajszą,oczywiście gryzącą,a jakże bardzo smaczny kremik na każdą pogodę.


Szafeczka pokazywana już na blogu zmieniła minimalnie swój wygląd.Ot,wyciągnęłam z drzwiczek karczochowy kafelek i zastąpiłam go koronką.Teraz wygląda bardziej sielsko-wiejsko :)

