poniedziałek, 16 listopada 2009

Ścierkowa przyjemność.

Nie odkryję Ameryki,twierdząc,ze małe drobiazgi cieszą najbardziej,zwłaszcza nas kobiety.
Lubimy sobie poprawiać nastój prezentami,czy to będzie kosmetyczka,nowa para butów(ich nigdy za wiele),czy nowa ściereczka.Takie małe przyjemności potrafią poprawić nastrój w sekundę.

Ja na swój nastrój nie narzekam,Boże broń,ale przyjemność sobie sprawiłam.
Wczoraj pojechaliśmy z M.na zakupy do sklepów typu outlet.Byliśmy tam pierwszy raz i nie wiedziałam czego mogę się spodziewać i jakie sklepy tam znajdę.
Kompleks tych sklepów to nie jest typowe centrum handlowe,są tam małe sklepiki na trzech uliczkach.Całość tworzy jakby zamknięte mini miasteczko.Podobał mi sie ten pomysł,następnym razem wezmę ze sobą aparat i porobię kilka zdjęć,aby i wam pokazać,że centrum handlowe to nie musi być wcale oklepana hala.No,ale nie o tym miało być.
Zaskoczeniem które wprawiło mnie w niepohamowaną radość było odkrycie sklepu Cath Kidston.
Powiedziałam sobie,że z pustymi rękami z niego nie wyjdę i basta!!!Wśród wielu rzeczy jakie tam były,mój wybór padł na ściereczkę.Maciek oczywiście głupio się pytał:po co Ci ścierka?
Idiotyczne pytanie.jak to po co?Po to by ją mieć i cieszyć nią oko.
Ale nie myślcie sobie,że będę jej używać wedle przeznaczenia,o nie.Z trzema chłopami w domu,ta piękna ściereczka po kilku dniach wyglądałaby jak wyjęta psu z gardła.Jak sobie pomyślę,że oni by tą ściereczką wycierali blaty,wyciągali za jej pomocą tłuste blachy z piekarnika,to aż mną trzęsie.
Na razie więc,ta ślicznotka będzie służyła za mini obrusik,a jak kiedyś będę miała swoja wymarzoną kuchnię,zawiśnie na honorowym miejscu wraz z łapką,którą mam zamiar dokupić przy najbliższej okazji :)




Do zdjęć pozował mini mini Aniołeczek,którego też sobie sprawiłam jakiś czas temu,prawda,że uroczy?



Pozdrawiam serdecznie wszystkich,którzy doszli do końca tego posta :P

35 komentarzy:

  1. A ja myślałam ,że tylko nieliczni wybrańcy cieszą się z takich domowych drobiazgów.
    Wcale nie zaskoczyła mnie reakcja M. . Mój mąż reaguje podobnie (przypomina mi sie ostatnia prezentacja kupionego korkociągu)
    Moja droga -rozumię Cię w 100%

    Powiesisz , popatrzysz, uśmiechniesz się do siebie ... może do tych co kpili ze ścierki też ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękan po prostu - ta tkanina wzbudza we mnie tylko achy i ochy i ... ojej czemu u nas takich tkaninek nie ma.
    oj tak tak wiem coś o tym - chłopy to nieuwazne jak diabli, mój np czystą ściereczka potrafi wylać rozlaną kawę i wiele innych rzeczy. Więc w użyciu mam kilka niezbyt ładnych- specjalnie pod niego. A niech sobie wyciera nimi co chce. łądne chowam przed nim

    pozdrawiam i Buziaki śle Ślicznotce Miłek

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepiękna ta Twoja ściereczka. Też mi się takie marzą, ale mam podobne odczucia i na pewno byłoby mi żal jej używać i tylko bym na nią patrzyła...

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze jak cieszą ! Cudo ! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam serdecznie właścicilkę uroczych ściereczek, odzywam się na Twoim blogu zaledwie drugi raz :) Prześliczny zakup! Ja również doskonale Ciebie rozumiem, czasem po prostu coś dobrze jest mieć, choćby po to, żeby to sobie raz na jakiś czas obejrzeć i poprawić sobie humor :) Na swoim blogu pisałam o koronkowych parasolkach - przy moim zakupie Twoje ściereczki i tak mają mnóstwo praktycznych zastosowań :)
    Podsumowując, powiem tylko, że miło człowiekowi, że nie jest ze swoim szaleństwem sam! :) Cieplutko pozdrawiam, M.

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj takie małe drobiazgi ciesza najbardziej...ja rowniez sie raduje ,kiedy ot taki prezencik sobie sprawie:)
    Piekne ściereczka....i śliczny aniołek:)
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  7. Ależ z Ciebie szczęściara, wyobrażam sobie cu musiałaś czuć jak zobaczyłaś ten sklep, ja też z pustymi rękoma bym nie wyszła. Uwielbiam Kidston, szkoda że u nas takich nie ma.
    pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ładna ściereczka :) w moje ulubione kolory :D

    ps: aniołek boski!

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudna! Uwielbiam Cath! Moj John moze mnie i nie rozumie, ale kupuje, a pozniej chwali udany zakup, faceci! Zaraz napisze posta co znalazlam w nowej skrzynce pocztowej 13go w piatek;D

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj może taka ściereczka nacieszyć, może. Tym bardziej jak jest taka piękna.
    Nie znam mężczyzny, którego by taki drobiazg ucieszył. Ściereczka jest bowiem do ścierania, jak sama nazwa wskazuje, a nie powodem do uciechy ;)
    Ale co tam, mężczyźni niech myślą sobie co chcą. My wiemy swoje.
    Nie ma to jak cieszyć się z małych rzeczy.
    Pozdrawiam ciepło
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  11. No kapitalna ta ściereczka!A i aniołek uroczy...takie drobiazgi zawsze poprawiaja mi humor.
    PS.jakbym słyszała swojego M,ale faceci już tak mają...
    A tego sklepu to Ci normalnie zazdroszczę...
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja już oczyma wyobraźni widziałam słodki pled w łóżeczku Lenki z tych małych ściereczek. Nie wierze że Cie nie korciło ;))) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. No tak jeśli chodzi o zakupy to nie chce sie tu sama tez nazwać profesjonalistka hahahaha. Ja to mogla bym mieć zawsze zły humor bo w nagrodę cos sobie wtedy zazycze. Ok bez przesady ale to prawda zakupy usatysfakcjonuja zupełności .Ja tez kocham bardziej te mniejsze rzeczy .Formatu "DO torebki sie zmieści" Bo z meblami to juz zwykle sa plany a nie spontanicznosc . Ściereczka piękna uwielbiam takie motywy. Strzeż jej bardzo od chlopakow.Ja mam to samo jak kupiłam talerze a maz nozem az zaskrzypiało .Schowałam na razie tylko do ozdoby jak nie zrozumie hahahahahahahahahaha!!!!!!!
    Pozdrawiam Anna

    OdpowiedzUsuń
  14. Takie cudo też bym nie skaziła tłuszczykiem. Ja mam hopsia na punkcie ścierek kuchennych, zawsze je mam wymaglowane i poskładane w kosteczkę:) Gdy mój mąż kucharzy to idzie ich lekko 3-5 sztuk.
    Cieplutko pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo zazdroszczę pięknego zakupu!!!
    Ściereczka może służyć jako serwetka do koszyczka z pieczywem i pięknie dekorować stół. Nie trzeba mieć niewiadomo jakiej kuchni żeby ją dekorować. Jak byś wiedziała w jakich warunkach ja miałam kuchnie.... i cały czas ja dekorowałam. Szczególnie jak nie lubisz swojej kuchni powinnaś ją dekorować. Mój kochany przy każdym zakupie pyta się a po co ci to. Ale po tylu latach mieszkania razem już się przyzwyczaił.
    Aniołek rzeczywiście jest słodziutki :) Aż chce się go utulić ;)
    Pozdrawiam serdecznie i życzę wymarzonej kuchni w której znajdzie się cała seria do ściereczki ♥

    OdpowiedzUsuń
  16. No po prostu cudowna :) Sama słodycz :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękny zakup!Śliczne różyczki!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Ale "ściera"!!! :D Jest przepiękna, wycierać nią to zbrodnia! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Śliczna jest :) a możesz z niej też coś uszyć ;) ale jako obrusik to też fajny pomysł ;) "Ach te baby..." :D
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  20. ...jak nam niewiele do szczęścia potrzeba :))
    rozumiem Cię w stu procentach :)
    Faceci są jednak z innej gliny ulepieni ;)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  21. Piękny drobiazg, zgadzam sie z Penelopą , faceci sa z innej gliny

    OdpowiedzUsuń
  22. Janioł pierwszoklaśny :)

    Szmatki bajeczne... Takich mi tu brakuje właśnie, radosnych, że jak się cu z tego zrobi, to od razu cieplej, radośniej...

    OdpowiedzUsuń
  23. A ja bym jej używała zgodnie z przeznaczeniem. Jeśli tylko nadaje się do gotowania i maglowania, to czemu jej nie używać? Jestem za tym, aby nie dzielić posiadanych przedmiotów na piękne i uzyteczne, ale by piękne byłu użyteczne, a użyteczne - piękne.

    OdpowiedzUsuń
  24. Paula dziękuję Ci, że do mnie trafiłaś :) Ja u Ciebie byłam zanim Ty byłaś u mnie ;)
    I bardzo mi się u Ciebie podoba! :)
    Ile ma Lenka?

    Wlazłam na linka cathkidston i oszalałam! Piękne rzeczy - materiały AHH!!
    U nas na wsi nie ma takich ładnych :)

    Pozdrawiam Cię serdecznie!
    Zuzia

    OdpowiedzUsuń
  25. rzeczywiście ściereczka ma piękny wzór i coś mi się wydaje że żądna z z nas nie odmówiła by sobie zakupu.
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  26. Droga Paulo :)
    W tkaim razie nasz "Małe" są prawie w tym samym wieku. Moja urodziła się 23 lutego - niedługo będzie mieć 9 miesięcy. I już niedługo pierwszy "roczek" i wspólne święta :)
    Zaraz startuję po karnisze!
    A, i u nas pogoda "nienajgorsza", także nie mam wymówki na syf i niechęc do sprzątania ;)!
    Serdeczności!
    Zuzia

    OdpowiedzUsuń
  27. Łoooo... ja na punkcie tego wzoru mam regularnego jobla :) I na punkcie Kath Kidston w ogóle. No ale cóż, mnie pozostaje nacieranie się zdjęciami w necie.
    A ściereczki gratuluję! Reakcja męża bardzo "mężowsko-facetowska" czyli wsio w normie :)
    Pozdrawiam Was!

    OdpowiedzUsuń
  28. uwielbiam takie ścierkowe przyjemności są tylko moje :):):) i nie dzielę się z nimi, taki mój mały egoizm. Dlatego rozumiem Cię w 100% Buziole

    OdpowiedzUsuń
  29. Takich zakupowych przyjemności nigdy nie za wiele . Małe a cieszy i jak ekonomicznie ...ha ha .
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  30. Dziewczyny,widzę,że nie tylko ja mam tak z tym chłopem :P

    Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  31. Śliczna ta ściereczka, aniolek równie słodki:) Niestety (albo i stety) też często poprawiam sobie nastrój kupijąc drobiazgi, przez co już w nich niemal pływam... ;) Ale co tam!! Kupuj kupuj kochana i pokazuj :))

    OdpowiedzUsuń
  32. faktycznie urocza ta ściereczka, taka mało ściereczkowa :)

    i prezenty od Elle też cudne, ten woreczek - masz szczęście...

    aa, w Polsce też już można C. Kidston kupić, ale w strasznie marnym wyborze, nie podobało mi się nic... szkoda, że u nas tych ściereczek niet :)

    OdpowiedzUsuń
  33. A u mnie na blogu mam dla Ciebie wyróżnienie :D

    OdpowiedzUsuń
  34. to jaaa... Ania od pchlego obrusika ;) wprosiłam się do Ciebie i będę odwiedzać. śledzę nadal losy obrusika ale chyba pójdę spać jednak i poczekam do rana na rozwój wypadków. Rozbawiła mnie ta sytuacja :) Wiesz.. masz świetnego bloga, fajne pomysły i śliczną ściereczkę:)
    A...jeszcze powiem Ci że w informacjach o candy masz podlinkowany tylko pierwszy wpis (szycie). Lavande już nie wchodzi i reszta też nie.. nie wiem czy tak ma być czy coś jest nie tak. pozdrawiam serdecznie. PS. O chusteczniku czy innym cacku pisałam serio na pchlim targu :) Przy okazji zapraszam na moje kolejne candy - jutro lub w sobotę zamieszczam

    OdpowiedzUsuń
  35. Piękna ta ściereczka:) Tak się składa, że również kilka dni temu nabyłam ściereczkę kuchenną i też firmy Cath Kidston:) Tyle, że moja w brązach jest no i przepłacona jak znam życie:) W Polsce rzeczy angielskich marek są bardzo drogie niestety...
    Serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń