Macie czasami tak, że coś Wam siedzi w głowie i nie chce wyjść? Może to być jakaś uparta myśl, idea, pomysł, rzecz, człowiek itd. Długo można wymieniać. Ja, jako blogerka jestem często narażona na takie natrętne COŚ co siedzi w głowie, wystarczy, że coś zobaczę, podejrzę w magazynie wnętrzarskim, na jakimś blogu. Myśl o tym CZYMŚ zaczyna kiełkować, aż rodzi się z tego prawdziwa chęć posiadania. Dobrze, jeżeli jest to rzecz dostępna w sklepach, gorzej, kiedy jest to coś jedynego, niepowtarzalnego albo kupionego przez dziadka w 63 roku... Wtedy pozostaje mi pchli targ, na którym już niejednokrotnie kupiłam rzecz o której myślałam namiętnie i trach, mam cię! Udało mi się kupić podobną.
Ostatnio moje myśli krążyły wokoło ogólnodostępnej rzeczy, pięknej, przydatnej i wyjątkowej. Można pomyśleć, tylko brać. No tak, gorzej z ceną tejże rzeczy... W takim przypadku albo odpuszczamy albo inwestujemy i cieszymy się jak dzieci. Ja zainwestowałam i do pary, dokupiłam poszewkę, co by później nie żałować, że jednak jej nie wzięłam.
Tym sposobem moje nadmorskie, nadbałtyckie usiłowanie opalania, było jeszcze przyjemniejsze ;)
Cóż mogę dodać, koc w rzeczywistości jest jeszcze piękniejszy i jest świetnym kontrastem do szarości i bieli w moim domu. Tkanina, z którego jest wykonany jest bardzo mocna, więc posłuży na długo. Ten model występuje w dwóch kolorach, różu i szarości, jeżeli jesteście zainteresowani kupnem to szukajcie go pod nazwą Honeycomb blanket, marka House of Rym.
Ja swój zestaw kupiłam w sklepie Kapibara, serdecznie pozdrawiam właścicielkę :) Troszkę namotałam z zamówieniem ale na szczęście, wszystko przyszło na czas.
Za udział w sesji, dziękuję plaży w Jastrzębiej Górze i temu cudnemu, solidnemu kawałkowi drewna. Jeżeli szukacie takich okazów, bądź mniejszych, na ww plaży znajdziecie ich mnóstwo.
Udanego weekendu.
Paulina
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Natura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Natura. Pokaż wszystkie posty
piątek, 18 września 2015
niedziela, 13 września 2015
W poszukiwaniu...
Kwiatu paproci,
Leśnych Ludków,
Grzybów,
Leśnych skarbów,
...Czasu, dla najbliższych. Ładowarki do baterii życia. Czystego powietrza. Chwili oddechu.
Macie takie miejsca w których to odnajdujecie? W których, czujecie, że zostawiacie za sobą wszystko i jesteście TU i TERAZ z najbliższymi.
Łono natury jest dla mnie totalnym i najlepszym lekiem na całe zło. Na moje myśli zabiegane, smuteczki. Na 100% relaksuję się w okolicznościach przyrody, czy to będzie las, morze, skwerek miejski czy łąką pod miastem. Prawdą jest, że zielony kolor nas wycisza i uspokaja, pomimo, że nie mam go w swoich wnętrzach czy garderobie, to, co mamy na wyciągnięcie ręki wystarcza. Prawdziwa zieleń drzew, traw, krzewów i rodzina. Wtedy mam komplet :)
Nasz trochę mroczny las znamy jak własną kieszeń, mamy swoje dróżki i miejsca, które odwiedzamy. Lubię go fotografować i na nowo dostrzegać jego piękno.
A skoro już jesteśmy przy naturze, to Koza Domowa, poproszę o maila, wygrałaś w moim malutkim candy :)
Niedzielne, zielone uściski.
Paulina
Leśnych Ludków,
Grzybów,
Leśnych skarbów,
...Czasu, dla najbliższych. Ładowarki do baterii życia. Czystego powietrza. Chwili oddechu.
Macie takie miejsca w których to odnajdujecie? W których, czujecie, że zostawiacie za sobą wszystko i jesteście TU i TERAZ z najbliższymi.
Łono natury jest dla mnie totalnym i najlepszym lekiem na całe zło. Na moje myśli zabiegane, smuteczki. Na 100% relaksuję się w okolicznościach przyrody, czy to będzie las, morze, skwerek miejski czy łąką pod miastem. Prawdą jest, że zielony kolor nas wycisza i uspokaja, pomimo, że nie mam go w swoich wnętrzach czy garderobie, to, co mamy na wyciągnięcie ręki wystarcza. Prawdziwa zieleń drzew, traw, krzewów i rodzina. Wtedy mam komplet :)
Nasz trochę mroczny las znamy jak własną kieszeń, mamy swoje dróżki i miejsca, które odwiedzamy. Lubię go fotografować i na nowo dostrzegać jego piękno.
A skoro już jesteśmy przy naturze, to Koza Domowa, poproszę o maila, wygrałaś w moim malutkim candy :)
Niedzielne, zielone uściski.
Paulina
Etykiety:
codzienność,
inne tematy,
Irlandia po mojemu,
jesień,
Natura,
poza domem
Subskrybuj:
Posty (Atom)