Ostatnio bardzo modne stało się to słowo, można by stwierdzić iż "minimalizm" jest chic i trendy.
Muszę się przyznać, że i ja dałam się wciągnąć w minimalizm, na szczęście szybko się ocknęłam i pomyślałam hola, hola albo to ze mną jest coś nie tak, albo to z pojęciem minimalizmu jest coś nie tak.
Jedna z blogerek zaproponowała , już po raz kolejny akcję dzięki której, w ciągu kilkunastu dni stajemy, albo już jesteśmy, na drodze do minimalizmu. Z ciekawości zajrzałam aby poczytać, na czym ta przemiana miałaby polegać. Sporo punktów znalazło się na liście i jeszcze sporo można dopisać. Jednym z wielu pkt. było np. hasło: zrobić porządek w portfelu, torebce , skrzynce mailowej, szufladzie z przydasiami itp.
Mhm, być może jest to jakiś maleńki kroczek w drodze do minimalizmu szeroko pojętemu i szumnemu, ale czy to tak na prawdę, nie jest po prostu robienie porządków?
Nie wiem jak Wy, ale ja porządki w/w dobrach robię regularnie i nigdy nie przyszłoby mi do głowy nazwać to drogą do minimalizmu...
Jedną z proponowanych rzeczy jest również porządek w szafie, pozbycie się nienoszonych, zniszczonych ubrań, Super, jako, że przeczytałam kilka książek z serii poradników , pozbyłam się sporej ilości odzieży, bez żalu. Dzisiaj kupuję mądrzej i z głową. Wydaje mi się jednak, że do takiej garderoby, trzeba dorosnąć. Młode dziewczyny chcą mieć dużo i to jest ok, każdy ma prawo żyć własnym życiem. Ja po 30ce stałam się bardziej świadoma swojej kobiecości, swoich upodobań, co przełożyło się na moją szafę i wnętrza w których żyjemy.
Być może się mylę, ale oderwijcie na chwilkę wzrok od monitora i pomyślcie, mówię "minimalizm", widzę:... Ja widzę np. białą ascetyczną kuchnię, z zamkniętymi szafkami z jednym gadżetem w postaci designerskiej deski do krojenia, bez zbędnych dodatków. W mojej wizji nawet brak czajnika ;) Który mógłby burzyć harmonię.
W moim pojęciu "minimalizm" wywodzi się z kultury wschodu, pielęgnowanej od wieków. Myślę iż czynnikiem sprzyjającym na jego powstanie i sposób życia, stał się brak miejsca i czysta miłość do prostych form. Przyrost naturalnym sprawił, iż ludzie dalekiego wschodu żyją w ciasnych wnętrzach, w których natłok przedmiotów powodowałby uczucie ciasnoty i zagracenia. My, Europejczycy, w większości mamy to szczęście, że żyjemy na większym metrażu , możemy sobie pozwolić na dekoracje, ozdobne przedmioty, które nie tylko mają wyglądać, ale też mogą spełniać użytkowe funkcje.
Inną kwestią, która mnie zastanawia, co z kolekcjonerami? Na dobrą sprawę minimalizm wyklucza zbieractwo, ponieważ wiąże się ono z posiadaniem przedmiotów i czy będą to igły w ilości 10000000 sztuk czy czy figurki świnek, to i tak zajmują miejsce.
Co z potrzebą otaczania się przedmiotami? Które w naszym pojęciu estetyki są ładne. Chcemy je mieć tylko po to aby mieć, fajnie, jeżeli przy okazji spełniają określone funkcje, ale jeżeli nie, to i tak nie widzę sensu pozbycia się ich tylko dlatego, iż modny jest "minimalizm". Kto wie, czy za dwa lata, to właśnie kolekcjonerstwo, eklektyzm nie będzie w dobrym tonie?
Moja dygresja jest krótka, żyjmy po swojemu i nie dajmy się zwariować. Najważniejsze to wiedzieć w jakim wnętrzu chcemy żyć i nie zmieniać go na siłę wraz z przypływem mody.
Swoim wpisem nie chciałam nikogo urazić, jeżeli ktoś poczuł się dotknięty, to nie powinien. Moje słowa nie są wtrącaniem się w czyjeś życie. Są moją subiektywną opinią na to co obserwuję dookoła, na to jak często ludzie ulegają wpływom, czego później mogą żałować...
Proszę o to, abyście pamiętali "minimalizm" to filozofia życia , sposób na nie z wieloma wyrzeczeniami, na które jako naród europejski nie jesteśmy jeszcze gotowi. Posprzątany dom nie czyni nas minimalistą.
Zachęcam Wam do przeczytania tego wpisu u Kavki i tej "minimalistycznej" sesji u Anity :)
Dobrej nocy, lecę się kurować, bo jakiś wirus mnie dopadł :(
Paulina
Ps. Jako, że nie uważam się za minimalistkę, pozwoliłam sobie przywieźć z polski kamionkowy słój po babci. Do dekoracji wszelakich ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bla bla. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bla bla. Pokaż wszystkie posty
sobota, 25 lipca 2015
niedziela, 4 stycznia 2015
Noworczne plany i postanowienia
Posiadacie, zapisujecie, to, co planujecie wykonać w Nowym Roku?
Czy są to proste marzenia typu: zrzucę kilka kilogramów, będę się zdrowiej odżywiać, rzucę palenie itp Czy coś bardziej górnolotnego, jak wspiąć się na Mount Everest, przebiec w maratonie 50 kilometrów...
Tak na prawdę nie jest ważne, jakiego typu postanowienia to będą, ważne aby postarać się je zrealizować, na 100% i nie zapominać o nich przez najbliższy rok. Ważne jest, aby za kilka miesięcy, móc spojrzeć na siebie w lustrze i powiedzieć na głos, udało mi się. Zrealizowałem to co planowałem.
Moje plany i marzenia są proste, a jakże trudne do realizacji. Spędzanie więcej czasu z bliskimi, wydawać by się mogło, że to tak realne, ale niestety, nie zawsze tak jest. Czas goni nas nieubłaganie, dlatego ja mam zamiar, choć na chwilę go zatrzymać. Poznawać nowe miejsca, bez wymówki, że się nie chce, że się nie da. Podróżować, odwiedzić bliską mi osobę.
Nauczyć się sztuki odgruzowywania domu, duszy, nie chować urazy i nadal mieć wiarę w ludzi. To takie niby łatwe...
Bywać częściej na blogu :) Z tego będziecie mogli rozliczyć mnie WY, drodzy czytelnicy.
Mój nowy notes, piękny, ręcznie robiony z delikatnej skórki ma być moim powiernikiem w tym roku. To w nim mam zamiar zapisywać ważne daty, postanowienia, słowa czy chociażby przepisy kulinarne. Chcę go zapełnić po brzegi chwilami i móc wracać do nich, kiedy tylko zechcę.
Elle, Agnieszka z Mierzei Wiślanej, Cienka, Ilona ze Spełnionych marzeń, Chenia, Monika, Petra bluszcz, Dorota, Meis Ideis, Ita, Bajkowka, Kamila, Sandrynka, Maria P Cleo, Alicja, Dorota- Mili, Ameli, Lavande, Dominikaa H, Tynka, Bree, Llooka:
Kochane, chciałabym Wam po stokroć podziękować, że w tym okresie przedświątecznym i sylwestrowym znalazłyście chwilkę czasu, aby napisać dla mnie, mojej rodziny piękne życzenia.
Niech dla Was i pozostałych moich czytelników Nowy Rok okazał się łaskawy i pomyślny. Szczęśliwy i spełniony. Wszystkiego Dobrego :*
p.s. Notes pochodzi z niezastąpionego TkMaxx ;) Drewniana misa z pchlego targu, króliczek od Maileg a sweter z Mango :)
Czy są to proste marzenia typu: zrzucę kilka kilogramów, będę się zdrowiej odżywiać, rzucę palenie itp Czy coś bardziej górnolotnego, jak wspiąć się na Mount Everest, przebiec w maratonie 50 kilometrów...
Tak na prawdę nie jest ważne, jakiego typu postanowienia to będą, ważne aby postarać się je zrealizować, na 100% i nie zapominać o nich przez najbliższy rok. Ważne jest, aby za kilka miesięcy, móc spojrzeć na siebie w lustrze i powiedzieć na głos, udało mi się. Zrealizowałem to co planowałem.
Moje plany i marzenia są proste, a jakże trudne do realizacji. Spędzanie więcej czasu z bliskimi, wydawać by się mogło, że to tak realne, ale niestety, nie zawsze tak jest. Czas goni nas nieubłaganie, dlatego ja mam zamiar, choć na chwilę go zatrzymać. Poznawać nowe miejsca, bez wymówki, że się nie chce, że się nie da. Podróżować, odwiedzić bliską mi osobę.
Nauczyć się sztuki odgruzowywania domu, duszy, nie chować urazy i nadal mieć wiarę w ludzi. To takie niby łatwe...
Bywać częściej na blogu :) Z tego będziecie mogli rozliczyć mnie WY, drodzy czytelnicy.
Mój nowy notes, piękny, ręcznie robiony z delikatnej skórki ma być moim powiernikiem w tym roku. To w nim mam zamiar zapisywać ważne daty, postanowienia, słowa czy chociażby przepisy kulinarne. Chcę go zapełnić po brzegi chwilami i móc wracać do nich, kiedy tylko zechcę.
Elle, Agnieszka z Mierzei Wiślanej, Cienka, Ilona ze Spełnionych marzeń, Chenia, Monika, Petra bluszcz, Dorota, Meis Ideis, Ita, Bajkowka, Kamila, Sandrynka, Maria P Cleo, Alicja, Dorota- Mili, Ameli, Lavande, Dominikaa H, Tynka, Bree, Llooka:
Kochane, chciałabym Wam po stokroć podziękować, że w tym okresie przedświątecznym i sylwestrowym znalazłyście chwilkę czasu, aby napisać dla mnie, mojej rodziny piękne życzenia.
Niech dla Was i pozostałych moich czytelników Nowy Rok okazał się łaskawy i pomyślny. Szczęśliwy i spełniony. Wszystkiego Dobrego :*
p.s. Notes pochodzi z niezastąpionego TkMaxx ;) Drewniana misa z pchlego targu, króliczek od Maileg a sweter z Mango :)
niedziela, 6 stycznia 2013
Z przymrużeniem oka i całoroczny kalendarz
U nas już przedwiośnie.Temperatura codziennie powyżej 10 stopni,powoli zaczynają pojawiać się pąki na drzewach, a z ziemi wyłaniają się "szczypiorki" żonkili.Tylko patrzeć,kiedy wszystko zakwitnie i pojawi się feria barw.Trochę mi tego trzeba...Kolorów.Tymczasem ja odgruzowuję sypialnię,tylko po to,aby ją zagracić ;) Ale jakie to zagracenie,łóżeczko małej i nowa komoda :)
Ta zagracać pokój mogę!Na razie dopieszczam kącik maluszka,także nie pokaże jeszcze.Powiem tylko,że łóżeczko niestety nie zmieściło mi się we wnęce,w której planowałam je postawić, ale poradziliśmy sobie inaczej.Szkoda,że ściany nie są z gumy...
Tymczasem Budda dostał nowy look z przymrużeniem oka a na półkę wrócił całoroczny kalendarz bez-datowy,kolorowy.Bo kolorki teraz poszukiwane,wszak to już nie tylko nasza sypialnia będzie.
Ściski,uściski z kokardką w tle!
Ta zagracać pokój mogę!Na razie dopieszczam kącik maluszka,także nie pokaże jeszcze.Powiem tylko,że łóżeczko niestety nie zmieściło mi się we wnęce,w której planowałam je postawić, ale poradziliśmy sobie inaczej.Szkoda,że ściany nie są z gumy...
Tymczasem Budda dostał nowy look z przymrużeniem oka a na półkę wrócił całoroczny kalendarz bez-datowy,kolorowy.Bo kolorki teraz poszukiwane,wszak to już nie tylko nasza sypialnia będzie.
Ściski,uściski z kokardką w tle!
piątek, 21 grudnia 2012
Cukiernia pod Modrzewiem :) i propozycja prezentu
Kochani,dzisiaj szybki przepis na kokosowe niebo w gębie :)
Przepis pochodzi z bloga Ushi,a dokładny jego opis znajdziecie tutaj .Ja ze swojej strony mogę napisać,iż kokosowe kulki są przepyszne!!!A do tego banalnie proste do zrobienia.Idealne do popołudniowej kawusi.
Rzadko piszę na swoim blogu o książkach,jednak obok tej nie mogę przejść obojętnie.To jest moja propozycja na prezent last minute,dla Nas,dla najbliższych.Bo po książkę powinien sięgnąć każdy,kto choć raz spotkał się z felietonem Jerzego Iwaszkiewicza.
Ja z "Salonami" zetknęłam się pierwszy raz w dwutygodniku Viva,i przepadłam.Kupując ten magazyn zawsze zaczynam go czytać od ostatniej strony :) Gdzie od ponad 10 lat Jerzy Iwaszkiewicz,pisze jakoby kronikę towarzyską z przymrużeniem oka.
Książka jest zbiorem felietonów,przy których śmieję się do rozpuku a także ronię łezkę.
Dawkuję sobie jej czytanie,między obowiązkami,czytam kolejny "Salon".
Polecam Wam "Kota w pralce" dla relaksu,zadumy i sporej dawki humoru,bo tego Jerzemu Iwaszkiewiczowi nie brakuje :)
Poniżej mała dawka bardzo życiowych sentencji,jak znalazł na Sylwestra! ;)
Dziewczyny,przeczytałam wszystkie Wasze komentarze pod poprzednim postem.Cieszę się,że nie tylko ja podchodzę do tematu świąt w stylu: co ma być to będzie,a pranie w koszu,jeszcze nikomu świąt nie zepsuło!
Pamiętajmy o tym,co tak na prawdę jest ważne.Bo zamiast tony jedzenia,wystarczy kilka sprawdzonych potraw.Zamiast idealnie wypucowanej podłogi i fug w łazience,ważniejszy jest czas z bliskimi,chwila dla siebie na kawę.Spokojnie pakowanie prezentów,aby nie zostawiać tego na ostatnią chwilę.
Pamiętajmy o dzieciach,które czasami nie mogą się odnaleźć w tym świątecznym chaosie.Spędźmy z nimi cza,wypatrujmy pierwszych gwiazdek,czytajmy książki...
Bądźmy.
Piątkowe serdeczności ślę.
Przepis pochodzi z bloga Ushi,a dokładny jego opis znajdziecie tutaj .Ja ze swojej strony mogę napisać,iż kokosowe kulki są przepyszne!!!A do tego banalnie proste do zrobienia.Idealne do popołudniowej kawusi.
Rzadko piszę na swoim blogu o książkach,jednak obok tej nie mogę przejść obojętnie.To jest moja propozycja na prezent last minute,dla Nas,dla najbliższych.Bo po książkę powinien sięgnąć każdy,kto choć raz spotkał się z felietonem Jerzego Iwaszkiewicza.
Ja z "Salonami" zetknęłam się pierwszy raz w dwutygodniku Viva,i przepadłam.Kupując ten magazyn zawsze zaczynam go czytać od ostatniej strony :) Gdzie od ponad 10 lat Jerzy Iwaszkiewicz,pisze jakoby kronikę towarzyską z przymrużeniem oka.
Książka jest zbiorem felietonów,przy których śmieję się do rozpuku a także ronię łezkę.
Dawkuję sobie jej czytanie,między obowiązkami,czytam kolejny "Salon".
Polecam Wam "Kota w pralce" dla relaksu,zadumy i sporej dawki humoru,bo tego Jerzemu Iwaszkiewiczowi nie brakuje :)
Poniżej mała dawka bardzo życiowych sentencji,jak znalazł na Sylwestra! ;)
Dziewczyny,przeczytałam wszystkie Wasze komentarze pod poprzednim postem.Cieszę się,że nie tylko ja podchodzę do tematu świąt w stylu: co ma być to będzie,a pranie w koszu,jeszcze nikomu świąt nie zepsuło!
Pamiętajmy o tym,co tak na prawdę jest ważne.Bo zamiast tony jedzenia,wystarczy kilka sprawdzonych potraw.Zamiast idealnie wypucowanej podłogi i fug w łazience,ważniejszy jest czas z bliskimi,chwila dla siebie na kawę.Spokojnie pakowanie prezentów,aby nie zostawiać tego na ostatnią chwilę.
Pamiętajmy o dzieciach,które czasami nie mogą się odnaleźć w tym świątecznym chaosie.Spędźmy z nimi cza,wypatrujmy pierwszych gwiazdek,czytajmy książki...
Bądźmy.
Piątkowe serdeczności ślę.
Etykiety:
bla bla,
książka,
radości małe i duże,
uwaga pichcę
środa, 19 grudnia 2012
Przedświąteczna gorączka
Nie,nie u mnie.W tym roku podchodzę do Świąt na spokojnie,bez pośpiechu.Nie stresuję się,że coś może być nie zrobione.Świat się nie zawali,a święta na pewno będą udane,nawet jeżeli,nie wyrobię się ze wszystkim.
Do stołu zasiada Nas czwórka,nie ma co szaleć z ilością potraw,będą sprawdzone,ulubione i jedna nowość,którą mam zamiar sama zrobić.A mianowicie pierogi z kapustą i grzybami!Trzymajcie kciuki aby wyszły,bo wszak pierogi nie są nowością na wigilijnym stole,tak będą nowością przeze mnie wykonaną :)
Dzisiaj byłam w Dublinie na rutynowej wizycie w szpitalu i to właśnie tam odczułam szaloną,przedświąteczną gorączkę.Tłumy ludzi!Milowe kolejki do kas,ogólna nerwówka,pośpiech.A podobno mamy kryzys,taaak zwłaszcza przed świętami da się go zauważyć.Sklepy mają rekordowe utargi,a klienci rekordowe debety na kartach ;)
Ja odwiedziłam jeden,wyjątkowy sklep,który już kiedyś chciałam zbadać,ale zawsze albo było zajęte,albo słyszałam od pana M. głośne i stanowcze NIE ;)
Mowa o sklepie ARTICLE ,w którym można znaleźć niedrogie,designerskie perełki.Sporo rzeczy od House Doctor,na które będę się czaić podczas wyprzedaży.Do tego czasu muszę uzbierać troszkę grosza,bo to takie ekstra wydatki,o których pan M. nie musi wiedzieć.
Ale nie myślcie sobie,że wyszłam stamtąd z pustymi rękoma.Nie byłabym sobą,gdybym czegoś nie kupiła haha.I tak,za na prawdę niewielkie pieniążki mam proste,surowe szklane pudełeczko na wszystko.Na świecę,sezonowe dekoracje,na kwiaty itp itd...
Swoją drogą dodam,że podobne,ba,ładniejsze szklane pudełeczka robi pewna zdolna blogerka Agnieszka,z agnetha.home Zajrzyjcie koniecznie!
Jelonek,ze sklepu wszystko za 2€,szukałam figurek jelonków z porcelany,ceramiki,czegokolwiek.Niestety nic takiego nie znalazłam,więc zadowalam się tym :) Myślę,że nie jest taki tandetny i śmiało może dumnie prężyć poroża,w ten świąteczny czas!
Mam nadzieję,że przedświąteczna gorączka nie dotknęła Was i mimo iż zostało kilka dni,nie panikujecie i na spokojnie podchodzicie do Bożego Narodzenia.Pamiętajmy o chwili oddechu, o tym,co tak na prawdę jest ważne w tym czasie.
Ściskam Was grudniowo z zamglonej wyspy.
p.s.dziękuję Wam za komentarze pod poprzednim postem :) Jest mi bardzo miło,cieszę się,że mój krzywulec Wam się spodobał.
Do stołu zasiada Nas czwórka,nie ma co szaleć z ilością potraw,będą sprawdzone,ulubione i jedna nowość,którą mam zamiar sama zrobić.A mianowicie pierogi z kapustą i grzybami!Trzymajcie kciuki aby wyszły,bo wszak pierogi nie są nowością na wigilijnym stole,tak będą nowością przeze mnie wykonaną :)
Dzisiaj byłam w Dublinie na rutynowej wizycie w szpitalu i to właśnie tam odczułam szaloną,przedświąteczną gorączkę.Tłumy ludzi!Milowe kolejki do kas,ogólna nerwówka,pośpiech.A podobno mamy kryzys,taaak zwłaszcza przed świętami da się go zauważyć.Sklepy mają rekordowe utargi,a klienci rekordowe debety na kartach ;)
Ja odwiedziłam jeden,wyjątkowy sklep,który już kiedyś chciałam zbadać,ale zawsze albo było zajęte,albo słyszałam od pana M. głośne i stanowcze NIE ;)
Mowa o sklepie ARTICLE ,w którym można znaleźć niedrogie,designerskie perełki.Sporo rzeczy od House Doctor,na które będę się czaić podczas wyprzedaży.Do tego czasu muszę uzbierać troszkę grosza,bo to takie ekstra wydatki,o których pan M. nie musi wiedzieć.
Ale nie myślcie sobie,że wyszłam stamtąd z pustymi rękoma.Nie byłabym sobą,gdybym czegoś nie kupiła haha.I tak,za na prawdę niewielkie pieniążki mam proste,surowe szklane pudełeczko na wszystko.Na świecę,sezonowe dekoracje,na kwiaty itp itd...
Swoją drogą dodam,że podobne,ba,ładniejsze szklane pudełeczka robi pewna zdolna blogerka Agnieszka,z agnetha.home Zajrzyjcie koniecznie!
Jelonek,ze sklepu wszystko za 2€,szukałam figurek jelonków z porcelany,ceramiki,czegokolwiek.Niestety nic takiego nie znalazłam,więc zadowalam się tym :) Myślę,że nie jest taki tandetny i śmiało może dumnie prężyć poroża,w ten świąteczny czas!
Mam nadzieję,że przedświąteczna gorączka nie dotknęła Was i mimo iż zostało kilka dni,nie panikujecie i na spokojnie podchodzicie do Bożego Narodzenia.Pamiętajmy o chwili oddechu, o tym,co tak na prawdę jest ważne w tym czasie.
Ściskam Was grudniowo z zamglonej wyspy.
p.s.dziękuję Wam za komentarze pod poprzednim postem :) Jest mi bardzo miło,cieszę się,że mój krzywulec Wam się spodobał.
czwartek, 4 października 2012
wtorek, 7 sierpnia 2012
Do kompletu
Powoli tworzy się mała kolekcja :)
O czym mowa,o marokańskich miseczkach w których zakochana jestem bez pamięci.Pierwszą sprezentowała mi w ramach candy Dagi-Mara,dwie następne upolowałam na pchlim targu.Różnią się kolorem i rozmiarem od pierwszej,jednak pomimo wszystko będą grać w jednej drużynie (apropo drużyn,to Polska coś słabiutko,słabiutko w Londynie przędzie...).
Dwie małe miseczki zamieszkały na sypialnianej półce,służą mi do odkładania "drobnych",które przydają się podczas zakupów na pchlich targach.Na ramce obok kolczyków zawisły bransoletki,wyszperane na przecenach,czekają na wyjazd do Polski i Portugalii,do której się wybieramy we wrześniu.Już nie mogę się doczekać!!!Dawno nie byłam na wczasach,na których mogę byczyć się na plaży z książką w ręku,na których mogę poznać nowe miejsca,ludzi,smaki...Jedziemy na 10 dni i mam nadzieję,że będzie to wspaniałe dziesięć dni pełnych słońca :)
Jak pewnie zauważyłyście mój blog był "zainfekowany" przez jakiś czas.Na szczęście wszystko wróciło do normy.Uporałam się sama z tym wirusem,co okazało się proste,jednak zanim do tego doszłam,trochę czasu minęło.Mam nadzieję,że takie problemy już się nie powtórzą.
Wiem,że obiecywałam candy.Wybaczcie,że to jeszcze nie teraz,jednak chciałabym sprezentować Wam coś wyjątkowego,także poszukiwania trwają :) A może Wy macie jakieś propozycje?Może zasugerujecie,co chętnie widziałybyście do wygrania w candy.Obiecuję,że rozpatrzę wszelkie sugestie!Nie krępujcie się,bo a nóż,marzenie się spełni...
Ściskam.
O czym mowa,o marokańskich miseczkach w których zakochana jestem bez pamięci.Pierwszą sprezentowała mi w ramach candy Dagi-Mara,dwie następne upolowałam na pchlim targu.Różnią się kolorem i rozmiarem od pierwszej,jednak pomimo wszystko będą grać w jednej drużynie (apropo drużyn,to Polska coś słabiutko,słabiutko w Londynie przędzie...).
Dwie małe miseczki zamieszkały na sypialnianej półce,służą mi do odkładania "drobnych",które przydają się podczas zakupów na pchlich targach.Na ramce obok kolczyków zawisły bransoletki,wyszperane na przecenach,czekają na wyjazd do Polski i Portugalii,do której się wybieramy we wrześniu.Już nie mogę się doczekać!!!Dawno nie byłam na wczasach,na których mogę byczyć się na plaży z książką w ręku,na których mogę poznać nowe miejsca,ludzi,smaki...Jedziemy na 10 dni i mam nadzieję,że będzie to wspaniałe dziesięć dni pełnych słońca :)
Jak pewnie zauważyłyście mój blog był "zainfekowany" przez jakiś czas.Na szczęście wszystko wróciło do normy.Uporałam się sama z tym wirusem,co okazało się proste,jednak zanim do tego doszłam,trochę czasu minęło.Mam nadzieję,że takie problemy już się nie powtórzą.
Wiem,że obiecywałam candy.Wybaczcie,że to jeszcze nie teraz,jednak chciałabym sprezentować Wam coś wyjątkowego,także poszukiwania trwają :) A może Wy macie jakieś propozycje?Może zasugerujecie,co chętnie widziałybyście do wygrania w candy.Obiecuję,że rozpatrzę wszelkie sugestie!Nie krępujcie się,bo a nóż,marzenie się spełni...
Ściskam.
piątek, 15 czerwca 2012
Hello weekend!
Jutro wolna sobota :) Już się na nią cieszę.Mam pewne plany co do tego dnia.
Oczywiście rano pchli targ (taaa przy Was to ja się na pewno nie wyleczę z tego uzależnienia,dobrze,że nie jestem sama,w grupie uzależnionych zawsze raźniej ;)) Po,mam nadzieję,owocnych zakupach,przyjemności domowe,czytaj: porządki,góra ubrań czeka na wypranie,odkurzacz już sam kurzem zarósł...Co Wam będę pisać,samo życie!Mam nadzieję,że raz dwa się z tym uporam.Chęci mam dobre,ale wiadomo jak to jest z chęciami ;) Po wszystkim błogie lenistwo z gazetką i herbatką.Kto wie,może jak pogoda dopieści to spędzę ten czas na ogrodzie...
Jakie Wy macie plany na sobotę?
Dzisiaj kilka pstryków kominkowej aranżacji i zabawa w obróbkę zdjęć.
Świecznik to stara zdobycz z pchlego,podobnie jak czarna ramka,która pierwotnie była złota.
Sosjerka i puszki,też pchlowe zdobycze...
Pozdrawiam już bardzo weekendowo!
Sobota 9:37 zaraz jadę na pchli :) ale ja nie o tym,M13 napisała coś bardzo ważnego o czym ja zapomniałam,gapa ze mnie,głównym punktem dzisiejszego dnia będzie wieczorny mecz!Mam nadzieję,że nasza drużyna da z siebie wszystko.Wraz ze znajomymi mamy zamiar kibicować z całych sił.Mam nadzieję,że i Wy będziecie dzielnie trzymać kciuki,im Nas więcej tym lepiej!
Oczywiście rano pchli targ (taaa przy Was to ja się na pewno nie wyleczę z tego uzależnienia,dobrze,że nie jestem sama,w grupie uzależnionych zawsze raźniej ;)) Po,mam nadzieję,owocnych zakupach,przyjemności domowe,czytaj: porządki,góra ubrań czeka na wypranie,odkurzacz już sam kurzem zarósł...Co Wam będę pisać,samo życie!Mam nadzieję,że raz dwa się z tym uporam.Chęci mam dobre,ale wiadomo jak to jest z chęciami ;) Po wszystkim błogie lenistwo z gazetką i herbatką.Kto wie,może jak pogoda dopieści to spędzę ten czas na ogrodzie...
Jakie Wy macie plany na sobotę?
Dzisiaj kilka pstryków kominkowej aranżacji i zabawa w obróbkę zdjęć.
Świecznik to stara zdobycz z pchlego,podobnie jak czarna ramka,która pierwotnie była złota.
Sosjerka i puszki,też pchlowe zdobycze...
Pozdrawiam już bardzo weekendowo!
Sobota 9:37 zaraz jadę na pchli :) ale ja nie o tym,M13 napisała coś bardzo ważnego o czym ja zapomniałam,gapa ze mnie,głównym punktem dzisiejszego dnia będzie wieczorny mecz!Mam nadzieję,że nasza drużyna da z siebie wszystko.Wraz ze znajomymi mamy zamiar kibicować z całych sił.Mam nadzieję,że i Wy będziecie dzielnie trzymać kciuki,im Nas więcej tym lepiej!
piątek, 8 czerwca 2012
Cafe,kaffee,kahve,caife
Kawa.Przynajmniej jedna dziennie.Raz w delikatnej porcelanowej
filiżance (wierzcie mi lub nie ale smakuje inaczej!) raz w wielkim
kubasie.
Nie jestem znawczynią kawy,nie delektuję się nią jakoś wyjątkowo.Lubię ją pić,ot tak po prostu :) Bez górnolotnych wrażeń ;)
Tak jak pisałam wyżej,ważne jest w czym piję.Ostatnio dorwałam wielki kubas z logo,już chyba kultowej kawiarni.Ponieważ poprzednik kubaska zakończył swój żywot tracąc ucho,musiałam coś znaleźć w zastępstwie.I udało się,oczywiście na pchlim targu ;) Uwielbiam go za niebanalne kształty i za to,ze mogę go objąć dłońmi i grzać się ciepłem kawy lub herbatki,którą też lubię pić w dużych ilościach :)
Kawiarnię Starbucks odwiedzam od czasu do czasu.lubię ich sezonowe kawy,które zaskakują smakiem.Przy najbliższej okazji mam nadzieję delektować się jakąś mrożoną z dużą ilością bitej śmietany!O ile oczywiście pogoda na to pozwoli...
Pozdrawiam z aromatem kawy w tle.
p.s. A Wy w czym lubicie pić kawę?
Ach i jeszcze jedno :) POLSKA GOLA!!!!!!!!!!!
Nie jestem znawczynią kawy,nie delektuję się nią jakoś wyjątkowo.Lubię ją pić,ot tak po prostu :) Bez górnolotnych wrażeń ;)
Tak jak pisałam wyżej,ważne jest w czym piję.Ostatnio dorwałam wielki kubas z logo,już chyba kultowej kawiarni.Ponieważ poprzednik kubaska zakończył swój żywot tracąc ucho,musiałam coś znaleźć w zastępstwie.I udało się,oczywiście na pchlim targu ;) Uwielbiam go za niebanalne kształty i za to,ze mogę go objąć dłońmi i grzać się ciepłem kawy lub herbatki,którą też lubię pić w dużych ilościach :)
Kawiarnię Starbucks odwiedzam od czasu do czasu.lubię ich sezonowe kawy,które zaskakują smakiem.Przy najbliższej okazji mam nadzieję delektować się jakąś mrożoną z dużą ilością bitej śmietany!O ile oczywiście pogoda na to pozwoli...
Pozdrawiam z aromatem kawy w tle.
p.s. A Wy w czym lubicie pić kawę?
Ach i jeszcze jedno :) POLSKA GOLA!!!!!!!!!!!
niedziela, 3 czerwca 2012
Wczorajsza sobota,powolna,niespieszna,taka jaką lubię,obowiązki przeplatane z przyjemnością.
Czas na książkę,którą z Maćkiem czytamy na zmianę i prześcigujemy się w przeczytanych stronach.
Malowanie pazurków nowym lakierem do paznokci.
Telefon,który zabrzęczał wczoraj kilka z razy z wiadomością o pewnym koncercie w filharmonii i bankietem na 300 osób :)
Pospiesznie rzucona torebka na łóżko,aby odebrać w/w wiadomość.
Wyprasowane koszule czekają na cieplejsze dni,chusta od Dorotko przewieszona przez gałkę drzwi szafy,nowe kolczyki,których nie miałam jeszcze okazji założyć,do łączyły do kolekcji.
Zapomniana bransoletka,która od wczoraj znów jest jedną z ulubionych.Mam nadzieję,że te turkusy przywołają lato...
Lubię takie dni,kiedy nic nie muszę a chcę.Kiedy zegar powoli tyka a ja mam w tym wszystkim czas dla siebie,który celebruję.Pomimo wszystko.
Mam nadzieję,że Wasza sobota była równie udana.
Pozdrawiamy!
środa, 7 marca 2012
Pozytywne strony prowadzenia bloga
Można ich wymieniać wiele,poznawanie nowych ludzi,dzielenie się swoimi pasjami,inspiracje...ale chyba zgodzicie się ze mną,że jednym z głównych i bardzo miłych punktów w prowadzeniu bloga są tzw."wymianki" :)
Właściwie nie wiem od czego to się zaczęło,a właściwie od kogo?Kto był prekursorem "wymiane"k,niestety nie wiem...ba,nie pamiętam ot co!
Nie ma co grzebać w przeszłości,ważne,że "wymianki" działają i mają się bardzo dobrze :)
Właśnie taką formę zabawy zrobiłyśmy sobie ostatnio z Justynką z Ohhh,Deer! Strasznie podobają mi się poduszki jakie wychodzą spod igły Justyny.Są nie tylko dekoracyjne i praktyczne,ale także świetnie wykonane z dbałością o szczegóły.
Ja zamówiłam sobie,już chyba Justynkowy znak rozpoznawczy,poszeweczki Mrs. i Mr.Teraz M.już wie na której poduszce może już sobie spokojnie głowę położyć,bez obaw,że nakrzyczę na niego,że nieeee,ta nie jest pod głowę ;) No niestety moje drogie,są poduszki użytkowe i są dekoracyjne,nie oszukujmy się...Męska głowa może zrobić z poduszką jesień średniowiecza...
Pierwszą testerką była oczywiście Lencisława...wyniki testu pozytywne,zawieszki,które Justynka dodała do poszewek wyszły z tego cało :)
Pozdrawiamy.Ja i testerka :)
A na dzisiaj i jutro i zawsze-
Właściwie nie wiem od czego to się zaczęło,a właściwie od kogo?Kto był prekursorem "wymiane"k,niestety nie wiem...ba,nie pamiętam ot co!
Nie ma co grzebać w przeszłości,ważne,że "wymianki" działają i mają się bardzo dobrze :)
Właśnie taką formę zabawy zrobiłyśmy sobie ostatnio z Justynką z Ohhh,Deer! Strasznie podobają mi się poduszki jakie wychodzą spod igły Justyny.Są nie tylko dekoracyjne i praktyczne,ale także świetnie wykonane z dbałością o szczegóły.
Ja zamówiłam sobie,już chyba Justynkowy znak rozpoznawczy,poszeweczki Mrs. i Mr.Teraz M.już wie na której poduszce może już sobie spokojnie głowę położyć,bez obaw,że nakrzyczę na niego,że nieeee,ta nie jest pod głowę ;) No niestety moje drogie,są poduszki użytkowe i są dekoracyjne,nie oszukujmy się...Męska głowa może zrobić z poduszką jesień średniowiecza...
Pierwszą testerką była oczywiście Lencisława...wyniki testu pozytywne,zawieszki,które Justynka dodała do poszewek wyszły z tego cało :)
Pozdrawiamy.Ja i testerka :)
A na dzisiaj i jutro i zawsze-
Subskrybuj:
Posty (Atom)






