Pokazywanie postów oznaczonych etykietą b&w. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą b&w. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 października 2015

Czarno biała fotografia

Od zawsze ma to COŚ w sobie. Teoretycznie dwie barwy a potrafią przekazać więcej, niż niejeden kolor. Ostrość czerni, złagodzona bielą. Duet idealny.


Znaleźć interesujący album z pięknymi fotografiami, czarno- białymi, w rozsądnej cenie, nie jest łatwo. Niestety, tego typu pozycje ze wzg na format, papier itp mają odpowiednie ceny. Dlatego chcąc posiadać ciekawe albumy w swojej kolekcji, poszukuję ich w sklepach z używanymi rzeczami i na pchlich targach.


Foto- album IRELAND timeless images, trafiłam za grosze. Zdjęcia o tematyce tak mi bliskiej, jeszcze bardziej zachęcają mnie do częstszych wycieczek po Zielonej Wyspie...
Autor fotografii Giles Norman.mieszka w miasteczku Kinsale, co. Cork, które miałam już okazję odwiedzić dwa razy. Ta część wyspy jest wyjątkowa, pełna pięknych pejzaży, urokliwych dróg wśród pagórków, nad brzegiem oceanu Atlantyckiego.


Jeżeli macie ochotę bliżej przyjrzeć się twórczości artysty, zapraszam tutaj : www.gilesnorman.com





 
Pozdrawiam wtorkowo, a Wszystkim Nauczycielom, życzę wszystkiego najepszego z okazji dzisiejszego święta :)

Paulina.

piątek, 4 lipca 2014

Paris on my mind



Zatłoczone kawiarnie, restauracje. Nikt nie musi się cisnąć w środku, wszędobylskie stoliki przed lokalami, zachęcają aby przy nich usiąść, o dowolnej porze roku.





  
 
Przystanek w Jardins de Tuileries. Wybaczcie prześwietlone zdjęcie, ale robił je Maciek, który, niestety nie jest najlepszym fotografem.


Arc de Triomphe.



Migawki, takie zwyczajne- niezwyczajne. Paryż ma w sobie to COŚ nie do podrobienia.





Zdjęcia w klimacie b&w, kolor jest nieodłącznym dodatkiem codzienności, jednak zdjęcia w kolorze biało- czarnym pozwalają skupić się na detalach.

Pozdrawiam.
P.s. W Paryżu byliśmy na początku marca, pogoda była iście majowa. Wymarzona do zwiedzania :)

niedziela, 16 lutego 2014

Zdarzyło się 13go i odrobina żółtego :)

Dokładnie, 13go lutego 2013 roku, zdarzył się cud. Na świat przyszedł nasz promyczek kochany, który swoją osobą rozjaśnia Nam każdy dzień. Czuję się spełnioną matką, mam dwa skarby najdroższe przy sobie. I pomimo, że czasami mam ochotę polecieć w kosmos, schować się do szafy i z niej nie wychodzić, to nie zamieniłabym się z nikim, na nic. Bo nie ma nic cenniejszego niż miłość matki i dzieci.
Przyjęcie urodzinowe było skromne ale bardzo sympatyczne, jubilatka zadowolona z prezentów chętnie słała swoje słodkie uśmiechy :) Po tortowym debiucie na Lenki urodziny, przyszedł czas na drugi raz. Na szczęście i tym razem się udało i tort, wiem to ze sprawdzonych źródeł, udał się :D



Nie wiem jak Wy, ale ja już czuję wiosnę. Przebiśniegi krokusy już śmiało prężą się na rabatkach, powoli też rosną żonkile. Za jakiś czas wyspa z zielonej, zamieni się w żółtą. Będzie pięknie. Czekam co roku na te widoki.
Tymczasem odrobina żółci zamieszkała w naszej sypialni, w postaci Kraspedii, czyli małych, uroczych żółtych kuleczek, które (przyznaję się bez bicia) zwinęłam z pracy z wiązanki :P
No cóż, na szczęście nikt nie widział a kwiatkom jak widać dobrze u mnie, bo już drugi tydzień są ozdobą.
Półka w sypialni dostała nowy, dość jak na mnie, minimalistyczny wygląd. I wiecie co? Bardzo mi on pasuje! Czuję potrzebę minimalizmu i od jakiegoś czasu wyznaję zasadę Less is More. Sprawdza się, kilka drobiazgów w zupełności wystarczy aby nie czuć się przytłoczonym, ale też nie czuć się zupełnie "łyso" w swoich czterech kątach.




Życzę Wam dobrej nocy z przesłaniem:


P.s. Kubek z ostatniego wpisu jest marki RepeatRepeat, tutaj go znajdziecie. Uwielbiam go :) Udało mi się go kupić w TkMaxx za 1/4 ceny!

niedziela, 30 czerwca 2013

W czerni jej do twarzy

Pomalowałam, wyszło świetnie.
Dlaczego nie zrobiłam tego wcześniej?




Już na pewno wiecie, że od jutra pozostaje nam Follow with bloglovin... Jeżeli macie ochotę nadal śledzić mojego bloga to zapraszam do klikania na ikonkę, którą znajdziecie na pasku bocznym.
Pozdrawiam!


wtorek, 25 czerwca 2013

Vintage camera




I tylko szkoda, że nie działa...

środa, 5 czerwca 2013

Blackboard DIY

Ostatnio krytycznie spojrzałam na nasze desko do krojenia. Widać już było na nich ząb czas, pęknięcia, rysy, odbite garnki. Pomyślałam, że czas najwyższy wymienić je na nowe modele.
Już miałam stare deski rzucić na stertę drewna, która czeka na sezon kominkowy, kiedy zaświtała mi w głowie pewna myśl. A, że u mnie od pomysłu do realizacji krótka droga, to długo deski nie czekały. W ruch poszły pędzle i farby, jedna, specjalna do malowania tablic. I tak w jedno popołudnie, zyskałam kuchenną tablicę na zapiski wszelakie i małą dekoracyjną deseczkę, do której np. mogę pinezkami przyczepiać przepisy, nr telefonów itp.


Jak widzicie, geometryczne wzory rządzą :) Pomimo tego,  że trójkąty są nierówne, myślę, że tworzą fajną całość. Przy odklejaniu taśmy z deski, po namalowaniu trójkątów, oderwało się troszkę farby, wcale tego nie poprawiałam, lubię takie doskonałe niedoskonałości :)






W trakcie pracy.


Od wczoraj mamy piękną, letnią pogodę, słoneczko świeci, zero chmurek na niebie. Cały dzień spędzamy na dworze. Przy takiej pogodzie, wszelkie robótki ręczne są mega przyjemnością! Zaraz zmykam malować kolejne domowe gadżety, zostało mi sporo czarnej farby...

Pozdrawiam słonecznie!