O tej porze roku lubię rozgrzewające dania, zwłaszcza takie, które nie wymagają kilkugodzinnego stania przy garnkach a i do przygotowania których, używa się jednego pojemnika.
Ostatnio też, sporo eksperymentuję w kuchni poszukując nowych smaków.
Ktoś powie, że Ameryki kulinarnej nie odkryłam, ale danie, które chcę Wam zaproponować, to moja interpretacja kurczaka w sosie curry.
Potrzebujesz:
- ok. pół kilo piersi z kurczaka
- pół dyni piżmowej (butternut squash)
- dwie średniej wielkości marchewki
- cebula
- czosnek
- mleczko kokosowe (puszka)
- przyprawa curry
- papryka w proszku
- sól
- pieprz
- pietruszka (nać)
- pestki słonecznika
Piersi z kurczaka kroimy na małe kosteczki, podobnie kroimy dynię. Kurczaka podsmażamy na odrobinie oleju, dodajemy przyprawy. Następnie dodajemy pokrojoną dynię oraz marchewkę startą na grubych oczkach, zalewamy to szklanką wody, dolewamy mleczko kokosowe. Całość dusimy na średnim ogniu ok 40 minut, bez przykrywania, ponieważ chcemy aby woda wyparowała. Doprawiamy do smaku wg własnego uznania. Ja do dałam jeszcze kilka kropel sosu sojowego.
Po uduszeniu podajemy z natką pietruszki i podprażonymi ziarnami słonecznika.
Muszę przyznać, że ten gatunek dyni, mam dostępny przez cały rok. Niemniej jednak, to właśnie teraz sięgam po nią najczęściej. Jesienią smakuje wyjątkowo.
Dajcie znać, czy lubicie takie smaki. A może macie swoje sprawdzone przepisy, na nieskomplikowane, jednogrankowe dania rozgrzewające?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jesień. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jesień. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 9 października 2018
środa, 3 października 2018
Jesień już na dobre
Spontanicznie, popijając kawę, zaglądając, co na innych blogach, skusiłam się wrzucić tu te trzy jesienne kadry. Ta melancholijna pora roku już na dobre zagościła na wyspie. Kolorowe liście lecą z drzew, rozgrzewające zupy, to teraz podstawa naszego menu. I tylko czas jak zawsze ucieka, nie wiadomo kiedy i gdzie.
Może ten wpis, to zapowiedź powrotu na blog? Nie chcę obiecywać... Ale chcę Was serdecznie pozdrowić i podziękować, że mimo wszytko, zaglądacie tutaj.
sobota, 4 listopada 2017
Jesienne nastroje
Jesień to szelest liści pod nogami, kubek gorącej kawy/herbaty, przytulny szal i zapachowe świece.
Jesień to narzuty, koce, wełna, to podjadanie ciastek, gałązki modrzewiu, ciepło domowego ogniska.
Jesień to, jedna z najpiękniejszych pór roku...
niedziela, 1 listopada 2015
Otulenie
Przyszedł listopad, nostalgiczny, mglisty, sentymentalny.
Pierwszy dzień tego miesiąca jest wyjątkowy. Nie mogę być na grobach najbliższych, nie mogę zapalić światełka aby było im jaśniej... Dlatego czynię to w domu. Zapalam świece, kominek grzeje rozżarzonym drewnem. Wspominam, uśmiecham się do siebie pamiętając chwile z tymi, których już nie ma wśród nas...
Spokojnego wieczoru kochani. Niestety, nie będzie mnie często na blogu. Przygotowałam kilka wpisów, które dodam z czasem. Nie wiem na jak długo, nie jest to spowodowane rezygnacją z prowadzenia bloga. Jeszcze na to nie czas. Dziewczyny, które podniosły mnie na duchu, dały kopniaka i pozwoliły uwierzyć, że są wśród moich czytelników, mądre osoby, które nie idą za masą a za jakością.
Listopadowe uściski- Paulina
Pierwszy dzień tego miesiąca jest wyjątkowy. Nie mogę być na grobach najbliższych, nie mogę zapalić światełka aby było im jaśniej... Dlatego czynię to w domu. Zapalam świece, kominek grzeje rozżarzonym drewnem. Wspominam, uśmiecham się do siebie pamiętając chwile z tymi, których już nie ma wśród nas...
Spokojnego wieczoru kochani. Niestety, nie będzie mnie często na blogu. Przygotowałam kilka wpisów, które dodam z czasem. Nie wiem na jak długo, nie jest to spowodowane rezygnacją z prowadzenia bloga. Jeszcze na to nie czas. Dziewczyny, które podniosły mnie na duchu, dały kopniaka i pozwoliły uwierzyć, że są wśród moich czytelników, mądre osoby, które nie idą za masą a za jakością.
Listopadowe uściski- Paulina
Etykiety:
aranżacje,
codzienność,
inne tematy,
jesień,
świece
niedziela, 13 września 2015
W poszukiwaniu...
Kwiatu paproci,
Leśnych Ludków,
Grzybów,
Leśnych skarbów,
...Czasu, dla najbliższych. Ładowarki do baterii życia. Czystego powietrza. Chwili oddechu.
Macie takie miejsca w których to odnajdujecie? W których, czujecie, że zostawiacie za sobą wszystko i jesteście TU i TERAZ z najbliższymi.
Łono natury jest dla mnie totalnym i najlepszym lekiem na całe zło. Na moje myśli zabiegane, smuteczki. Na 100% relaksuję się w okolicznościach przyrody, czy to będzie las, morze, skwerek miejski czy łąką pod miastem. Prawdą jest, że zielony kolor nas wycisza i uspokaja, pomimo, że nie mam go w swoich wnętrzach czy garderobie, to, co mamy na wyciągnięcie ręki wystarcza. Prawdziwa zieleń drzew, traw, krzewów i rodzina. Wtedy mam komplet :)
Nasz trochę mroczny las znamy jak własną kieszeń, mamy swoje dróżki i miejsca, które odwiedzamy. Lubię go fotografować i na nowo dostrzegać jego piękno.
A skoro już jesteśmy przy naturze, to Koza Domowa, poproszę o maila, wygrałaś w moim malutkim candy :)
Niedzielne, zielone uściski.
Paulina
Leśnych Ludków,
Grzybów,
Leśnych skarbów,
...Czasu, dla najbliższych. Ładowarki do baterii życia. Czystego powietrza. Chwili oddechu.
Macie takie miejsca w których to odnajdujecie? W których, czujecie, że zostawiacie za sobą wszystko i jesteście TU i TERAZ z najbliższymi.
Łono natury jest dla mnie totalnym i najlepszym lekiem na całe zło. Na moje myśli zabiegane, smuteczki. Na 100% relaksuję się w okolicznościach przyrody, czy to będzie las, morze, skwerek miejski czy łąką pod miastem. Prawdą jest, że zielony kolor nas wycisza i uspokaja, pomimo, że nie mam go w swoich wnętrzach czy garderobie, to, co mamy na wyciągnięcie ręki wystarcza. Prawdziwa zieleń drzew, traw, krzewów i rodzina. Wtedy mam komplet :)
Nasz trochę mroczny las znamy jak własną kieszeń, mamy swoje dróżki i miejsca, które odwiedzamy. Lubię go fotografować i na nowo dostrzegać jego piękno.
A skoro już jesteśmy przy naturze, to Koza Domowa, poproszę o maila, wygrałaś w moim malutkim candy :)
Niedzielne, zielone uściski.
Paulina
Etykiety:
codzienność,
inne tematy,
Irlandia po mojemu,
jesień,
Natura,
poza domem
niedziela, 4 listopada 2012
Leniwa niedziela inaczej
Wczorajszy wieczór przeciągnął się do późnej nocy,spędziłam kilka godzin w miłym towarzystwie,świetnie się bawiłam i śmiałam w głos :) Więc nie mogło być inaczej,ta niedziela musiała być z tych leniwych "inaczej".
A dlaczego inaczej,bo spędzona aktywnie,na uroczym spacerze,który udało nam się zaliczyć pomimo deszczu,który nas zaskoczył.Tfu,jakie zaskoczył,tutaj zaskakuje słońce,nie deszcz ;)
Spacer w takich okolicznościach przyrody, potrafi naładować baterie na zbliżający się tydzień.
Były szaleństwa z liśćmi,wspinanie się na wieeeelkie góry i karmienie kaczek i ogólne wygłupiantusy.
Była kawa z ciachem w strugach deszczu...
...i testowanie nowych,wymarzonych Hunterów.
To była,jest,bardzo leniwa inaczej niedziela :)
p.s.a przed wyjściem zachciało mi się czerwonych paznokci.
Ściskam.
A dlaczego inaczej,bo spędzona aktywnie,na uroczym spacerze,który udało nam się zaliczyć pomimo deszczu,który nas zaskoczył.Tfu,jakie zaskoczył,tutaj zaskakuje słońce,nie deszcz ;)
Spacer w takich okolicznościach przyrody, potrafi naładować baterie na zbliżający się tydzień.
Były szaleństwa z liśćmi,wspinanie się na wieeeelkie góry i karmienie kaczek i ogólne wygłupiantusy.
Była kawa z ciachem w strugach deszczu...
...i testowanie nowych,wymarzonych Hunterów.
To była,jest,bardzo leniwa inaczej niedziela :)
p.s.a przed wyjściem zachciało mi się czerwonych paznokci.
Ściskam.
piątek, 26 października 2012
Odrobina natury na codzień
Wiem,że nie tylko ja dostrzegam cuda natury,które możemy zaobserwować na co dzień.Czasami w pędzie dnia codziennego,nie widzimy czegoś,co przecież jest oczywistym zjawiskiem.No bo przecież krople rosy na nitkach pajęczyny jest czymś zwykłym a jednak niezwykłym...W szlafroku i kaloszach wyskoczyłam dzisiaj z domu aby pstryknąć tak ulotną chwilę.Zwyczajną-niezwyczajną pajęczynę.
Kwiaty,nie wyobrażam sobie bez nich domu,mogą być zerwane z przydrożnego rowu,mogą być kupione w najlepszej kwiaciarni.Byle by były :) Ja kupując kwiaty lubię sama je układać,kombinować,aranżować,z różnymi skutkami.Nie lubię przepychu w bukietach,cenię prostotę.
Same oceńcie czy nadaję się na florystkę ;)
Pozdrawiam dziś wyjątkowo słonecznie!
Kwiaty,nie wyobrażam sobie bez nich domu,mogą być zerwane z przydrożnego rowu,mogą być kupione w najlepszej kwiaciarni.Byle by były :) Ja kupując kwiaty lubię sama je układać,kombinować,aranżować,z różnymi skutkami.Nie lubię przepychu w bukietach,cenię prostotę.
Same oceńcie czy nadaję się na florystkę ;)
Pozdrawiam dziś wyjątkowo słonecznie!
niedziela, 21 października 2012
Bo w domu najlepiej...
Takie hasło przyświeca jednemu z lepszych internetowych sklepów z jakimi się spotkałam.Mowa tu o sklepie TENDOM, gdzie znaleźć można cudna! Od szklaneczki po lampiony,od poduszek po wycieraczki.
No i wianki, mnóstwo pięknych wianków,tworzonych z pasją i zaangażowaniem w najdrobniejsze szczegóły.
Coś o tym wiem,bo jestem szczęśliwą posiadaczką jednego z nich :)
Wianek Ewa, uszyty z pięknego,wrzosowego filcu,ozdobiony ręcznie szydełkowanymi kwiatkami w idealnie zgranych kolorach.Niezastąpiony dodatek jesienny,wianek na potrzeby sesji zagościł w sypialni,na co dzień ciszy nasze i gości oczy wisząc na drzwiach wejściowych :)
Jeżeli jeszcze nie znałyście tego sklepiku,to zapraszam serdecznie.TENDOM jest jednym z tych adresów internetowych,które warto polecić.Mnie już się oczy świecą do pewnej cynowej misy...
Brzuszkowo,wieczorowo pozdrawiamy.
No i wianki, mnóstwo pięknych wianków,tworzonych z pasją i zaangażowaniem w najdrobniejsze szczegóły.
Coś o tym wiem,bo jestem szczęśliwą posiadaczką jednego z nich :)
Wianek Ewa, uszyty z pięknego,wrzosowego filcu,ozdobiony ręcznie szydełkowanymi kwiatkami w idealnie zgranych kolorach.Niezastąpiony dodatek jesienny,wianek na potrzeby sesji zagościł w sypialni,na co dzień ciszy nasze i gości oczy wisząc na drzwiach wejściowych :)
Jeżeli jeszcze nie znałyście tego sklepiku,to zapraszam serdecznie.TENDOM jest jednym z tych adresów internetowych,które warto polecić.Mnie już się oczy świecą do pewnej cynowej misy...
Brzuszkowo,wieczorowo pozdrawiamy.
czwartek, 11 października 2012
Sowa mądra głowa i Jesień w kolorach tęczy
Ciekawe ile jest w tym prawdy?Moja głowa nie zawsze jest mądra hihi ale jak to mówią: Kto nie ma w głowie,ten ma w nogach.A dokładniej w kołach auta.
A było to tak,przy ostatniej wizycie w TkMaxx w moje ręce wpadły nie tylko te rzeczy z poprzedniego wpisu,wpadła też sowa,którą niestety odłożyłam na półkę myśląc,że może jednak jej nie potrzebuję...I owszem nie potrzebowałam jej dokładnie jeden dzień :) W sobotę postanowiłam po nią wrócić.Oczywiście PRZY OKAZJI,a ta okazja to jakieś 15 km jazdy samochodem,który właśnie w ten dzień miałam do dyspozycji.Maciek w pracy,Lenka zapakowana w foteliku grzecznie siedzi,co mam do stracenia prócz paliwa?Pojechałam więc,po tą sowę mądrą głowę.Na szczęście była jeszcze bidulka na swoim miejscu.Pewnie czekała na mnie myśląc tą swoją głowiną czy po nią wrócę,czy nie ;)
Jest szansa,że i jutro odwiedzę ten sklep,w innym miejscu,oczywiście przy okazji :) Jednak tym razem jak już mi coś wpadnie w ręce to nie odłożę na półkę!Co to to nie,ten TkMaxx jest dalej niż 15 km więc szybko następnej okazji może nie być...
Jesień w kolorach tęczy nadal pyszni się na blogach!Cieszy mnie to bardzo,bo Wasza fantazja nie zna granic.Robicie cudowne zdjęcia,każde inne,zrobione z wyobraźnią,pieczołowicie zaaranżowane.Witać,że wiele frajdy Wam,Nam to sprawia :) Aniu,brawo za bardzo udaną jesienną akcję!
W tym tygodniu króluje kolor zielony.Poniżej moja wariacja na ten temat.
Pozdrawiam Was ciepluchno,udanego wieczorku życzę.
A było to tak,przy ostatniej wizycie w TkMaxx w moje ręce wpadły nie tylko te rzeczy z poprzedniego wpisu,wpadła też sowa,którą niestety odłożyłam na półkę myśląc,że może jednak jej nie potrzebuję...I owszem nie potrzebowałam jej dokładnie jeden dzień :) W sobotę postanowiłam po nią wrócić.Oczywiście PRZY OKAZJI,a ta okazja to jakieś 15 km jazdy samochodem,który właśnie w ten dzień miałam do dyspozycji.Maciek w pracy,Lenka zapakowana w foteliku grzecznie siedzi,co mam do stracenia prócz paliwa?Pojechałam więc,po tą sowę mądrą głowę.Na szczęście była jeszcze bidulka na swoim miejscu.Pewnie czekała na mnie myśląc tą swoją głowiną czy po nią wrócę,czy nie ;)
Jest szansa,że i jutro odwiedzę ten sklep,w innym miejscu,oczywiście przy okazji :) Jednak tym razem jak już mi coś wpadnie w ręce to nie odłożę na półkę!Co to to nie,ten TkMaxx jest dalej niż 15 km więc szybko następnej okazji może nie być...
Jesień w kolorach tęczy nadal pyszni się na blogach!Cieszy mnie to bardzo,bo Wasza fantazja nie zna granic.Robicie cudowne zdjęcia,każde inne,zrobione z wyobraźnią,pieczołowicie zaaranżowane.Witać,że wiele frajdy Wam,Nam to sprawia :) Aniu,brawo za bardzo udaną jesienną akcję!
W tym tygodniu króluje kolor zielony.Poniżej moja wariacja na ten temat.
Pozdrawiam Was ciepluchno,udanego wieczorku życzę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)