Dublin jest bardzo kapryśny, nie tylko ze wzg. na pogodę. Jednego dnia zachwycasz się nim i myślisz, ale fajnie byłoby tu mieszkać. Innego dnia z zaciętą miną załatwiasz to, co miało się do załatwienia i z zadowoleniem wracasz do małej mieścin, w której mieszkasz.
Chłoniesz to miasto ze wszystkimi plusami i minusami. Zachwycasz się i patrzysz z obrzydzeniem. Duże miasta mają to do siebie, sama nie wiem czy już się od nich odzwyczaiłam, czy to kwestia chwili, aby w tak dużej aglomeracji, poczuć się dobrze.
Dziś niech mówią zdjęcia, może będą one wstępem do moich częstszych wizyt na blogu?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poza domem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poza domem. Pokaż wszystkie posty
piątek, 19 lutego 2016
niedziela, 13 września 2015
W poszukiwaniu...
Kwiatu paproci,
Leśnych Ludków,
Grzybów,
Leśnych skarbów,
...Czasu, dla najbliższych. Ładowarki do baterii życia. Czystego powietrza. Chwili oddechu.
Macie takie miejsca w których to odnajdujecie? W których, czujecie, że zostawiacie za sobą wszystko i jesteście TU i TERAZ z najbliższymi.
Łono natury jest dla mnie totalnym i najlepszym lekiem na całe zło. Na moje myśli zabiegane, smuteczki. Na 100% relaksuję się w okolicznościach przyrody, czy to będzie las, morze, skwerek miejski czy łąką pod miastem. Prawdą jest, że zielony kolor nas wycisza i uspokaja, pomimo, że nie mam go w swoich wnętrzach czy garderobie, to, co mamy na wyciągnięcie ręki wystarcza. Prawdziwa zieleń drzew, traw, krzewów i rodzina. Wtedy mam komplet :)
Nasz trochę mroczny las znamy jak własną kieszeń, mamy swoje dróżki i miejsca, które odwiedzamy. Lubię go fotografować i na nowo dostrzegać jego piękno.
A skoro już jesteśmy przy naturze, to Koza Domowa, poproszę o maila, wygrałaś w moim malutkim candy :)
Niedzielne, zielone uściski.
Paulina
Leśnych Ludków,
Grzybów,
Leśnych skarbów,
...Czasu, dla najbliższych. Ładowarki do baterii życia. Czystego powietrza. Chwili oddechu.
Macie takie miejsca w których to odnajdujecie? W których, czujecie, że zostawiacie za sobą wszystko i jesteście TU i TERAZ z najbliższymi.
Łono natury jest dla mnie totalnym i najlepszym lekiem na całe zło. Na moje myśli zabiegane, smuteczki. Na 100% relaksuję się w okolicznościach przyrody, czy to będzie las, morze, skwerek miejski czy łąką pod miastem. Prawdą jest, że zielony kolor nas wycisza i uspokaja, pomimo, że nie mam go w swoich wnętrzach czy garderobie, to, co mamy na wyciągnięcie ręki wystarcza. Prawdziwa zieleń drzew, traw, krzewów i rodzina. Wtedy mam komplet :)
Nasz trochę mroczny las znamy jak własną kieszeń, mamy swoje dróżki i miejsca, które odwiedzamy. Lubię go fotografować i na nowo dostrzegać jego piękno.
A skoro już jesteśmy przy naturze, to Koza Domowa, poproszę o maila, wygrałaś w moim malutkim candy :)
Niedzielne, zielone uściski.
Paulina
Etykiety:
codzienność,
inne tematy,
Irlandia po mojemu,
jesień,
Natura,
poza domem
sobota, 1 czerwca 2013
Czwartkowa wyprawa po oddech
Szybka decyzja, jedziemy! Wsiadamy w auto i już za 45 minut grzeję buzię na plaży :)
Lemoniadę szykuję codziennie rano, wszyscy ją uwielbiamy. Do piknikowego kosza trafiły też owoce, jabłka, winogrona, smaczne, szybkie przekąski, które w takich miejscach smakują jakby lepiej.
Pamiątka, tym razem jeden, ale za to wyjątkowa. Kamień b&w, jest idealną dekoracją.
Łapię oddechy łapczywie, nie wiem, kiedy znów będę mogła tak pobyczyć się na plaży...
Więcej zdjęć na drugim blogu. Zapraszam i życzę udanej soboty.
p.s. ile dziecka jest w każdej z Was? Mnie się wydaje czasami, że 99% ;)
Lemoniadę szykuję codziennie rano, wszyscy ją uwielbiamy. Do piknikowego kosza trafiły też owoce, jabłka, winogrona, smaczne, szybkie przekąski, które w takich miejscach smakują jakby lepiej.
Pamiątka, tym razem jeden, ale za to wyjątkowa. Kamień b&w, jest idealną dekoracją.
Łapię oddechy łapczywie, nie wiem, kiedy znów będę mogła tak pobyczyć się na plaży...
Więcej zdjęć na drugim blogu. Zapraszam i życzę udanej soboty.
p.s. ile dziecka jest w każdej z Was? Mnie się wydaje czasami, że 99% ;)
niedziela, 4 listopada 2012
Leniwa niedziela inaczej
Wczorajszy wieczór przeciągnął się do późnej nocy,spędziłam kilka godzin w miłym towarzystwie,świetnie się bawiłam i śmiałam w głos :) Więc nie mogło być inaczej,ta niedziela musiała być z tych leniwych "inaczej".
A dlaczego inaczej,bo spędzona aktywnie,na uroczym spacerze,który udało nam się zaliczyć pomimo deszczu,który nas zaskoczył.Tfu,jakie zaskoczył,tutaj zaskakuje słońce,nie deszcz ;)
Spacer w takich okolicznościach przyrody, potrafi naładować baterie na zbliżający się tydzień.
Były szaleństwa z liśćmi,wspinanie się na wieeeelkie góry i karmienie kaczek i ogólne wygłupiantusy.
Była kawa z ciachem w strugach deszczu...
...i testowanie nowych,wymarzonych Hunterów.
To była,jest,bardzo leniwa inaczej niedziela :)
p.s.a przed wyjściem zachciało mi się czerwonych paznokci.
Ściskam.
A dlaczego inaczej,bo spędzona aktywnie,na uroczym spacerze,który udało nam się zaliczyć pomimo deszczu,który nas zaskoczył.Tfu,jakie zaskoczył,tutaj zaskakuje słońce,nie deszcz ;)
Spacer w takich okolicznościach przyrody, potrafi naładować baterie na zbliżający się tydzień.
Były szaleństwa z liśćmi,wspinanie się na wieeeelkie góry i karmienie kaczek i ogólne wygłupiantusy.
Była kawa z ciachem w strugach deszczu...
...i testowanie nowych,wymarzonych Hunterów.
To była,jest,bardzo leniwa inaczej niedziela :)
p.s.a przed wyjściem zachciało mi się czerwonych paznokci.
Ściskam.
niedziela, 2 września 2012
Namiastka,
miejsc które pamiętam z dzieciństwa.Miejsc w których swobodnie mogłam szaleć zachłyśnięta letnim powietrzem.Miejsc w których pachnie inaczej,aż chce się brać głębokie wdechy.Miejsc w których zrywałam polne kwiaty i tworzyłam z nich wielkie bukiety.Miejsc gdzie odgania się muszki i łapie koniki polne...
Zdjęcia z cyklu Irlandia po mojemu.To miejsce jest zaledwie 5 minut drogi od mojego domu,szkoda,że tak rzadko mam okazję tam spacerować.Jednak te kilka chwil na pomoście potrafi naładować baterie.
Zdjęcie poniżej zrobiła Lenka :)
Mury,murki,kamienne,ceglane na stałe wpisane w krajobraz Zielonej Wyspy.Bez nich to nie byłaby ta sama wyspa...
Jutro czeka Nas kolejna podróż w miejsce nam nie znane.Jestem podekscytowana i bardzo ciekawa nowych miejsc,smaków,zapachów.Mam nadzieję,że wrócę pełna wspomnień i ze sporą ilością zdjęć dla Was.
Tymczasem pozdrawiam serdecznie!
p.s.czy tylko mi tak szybko przeminęło lato?
Zdjęcia z cyklu Irlandia po mojemu.To miejsce jest zaledwie 5 minut drogi od mojego domu,szkoda,że tak rzadko mam okazję tam spacerować.Jednak te kilka chwil na pomoście potrafi naładować baterie.
Zdjęcie poniżej zrobiła Lenka :)
Mury,murki,kamienne,ceglane na stałe wpisane w krajobraz Zielonej Wyspy.Bez nich to nie byłaby ta sama wyspa...
Jutro czeka Nas kolejna podróż w miejsce nam nie znane.Jestem podekscytowana i bardzo ciekawa nowych miejsc,smaków,zapachów.Mam nadzieję,że wrócę pełna wspomnień i ze sporą ilością zdjęć dla Was.
Tymczasem pozdrawiam serdecznie!
p.s.czy tylko mi tak szybko przeminęło lato?
wtorek, 21 sierpnia 2012
Mamy się świetnie!
Moczymy nogi w fontannie popijając zimną herbatkę.
Masujmy stopy w ciepłym piasku na sztucznej plaży,popijając zimną herbatkę.
Masujmy stopy w ciepłym piasku na sztucznej plaży,popijając zimną herbatkę.
Pozujemy z nowym Stworkiem-Potforkiem.
Wygłupiamy się przy nie strasznych nam dinozaurach.
Poznajemy nowe-stare miejsca urzekające w każdym calu.
Generalnie strasznie fajnie spędzamy ten czas :)
Dziękujemy cioci Agnieszcze za zdjęcia :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)




