Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 marca 2013

Myślał indyk o niedzieli...

Ledwie dzisiaj powitaliśmy zimny, wietrzny i deszczowy pierwszy dzień wiosny, ja już myślę o lecie. A właściwie wspominam gorące dni wakacji...

Nasz pobyt w Portugalii, nie polegał tylko na byczeniu się na leżaku :) Jestem zwolenniczką aktywnego spędzania czasu, ale w normie. Leniuchowanie też jest potrzebne.
Pewnego letniego dnia obudziliśmy się o 4 rano aby zdążyć na autobus ( pobudka o 4 rano, na wczasach, obłęd!) który przez kilka godzin wiózł nas w miejsce, które jako jedno z siedemnastu jest zamorskim terytorium Wielkiej Brytanii.
Gibraltar, jedno z najbardziej zaludnionych miejsc w europie, na powierzchni 6,5km2 mieszka ponad 29 tysięcy ludzi. W ciągu dnia, jest ich tam znacznie więcej, turyści, Hiszpanie pracujący na Gibraltarze. Aby dostać się na półwysep trzeba przejść przez punkt graniczny za którym rozpościera się sztuczny pas startowy! Szczęście mają Ci, którzy są świadkami lądowania i startu samolotu, bo przyznam, że musi to być nie lada wyczyn dla pilota, gdyż pas nie należy do najdłuższych.
Sam półwysep jest niezwykle malowniczym miejscem. Architektura starego miasta w stylu kolonialnym, klasycznym, niskie kamienice z obowiązkowymi okiennicami, chroniącymi przed palącym słońcem.
Niewątpliwą atrakcją Gibraltaru są żyjące na wolności małpy magoty gibraltarskie, które w większości przyzwyczajone do obecności ludzi nie boją się ich, ba są nawet na tyle bezczelne, że zabierają im żywność i biżuterię! Także, jeżeli macie ochotę na przekąskę wśród małp, nie polecam, podobnie jak noszenia rodowych klejnotów ;)


Jeżeli się dobrze przyjrzycie powyższemu zdjęciu, to za latarnią morską, po lewej stronie dojrzeć można kontynent afrykański.


 Matka z młodym, szczególnie agresywne, ale nie dziwię się... Też nie lubię jak obcy ludzie wyciągają ręce do mojego maleństwa aby je pogłaskać :/




Typowe brytyjskie akcenty, rozpoznawalne dla każdego na całym świecie :) Lence musieliśmy kupić krótkie spodenki :) Pomimo iż miała na sobie, lekkie, przewiewne, to upał był tak silny, że zdecydowanie lepiej zwiedzało jej się z gołymi nóżkami. Ja co prawda w długich spodniach, ale lnianych, dałam radę!








Gibraltar kojarzy mi się z kolorami czerwieni i błękitu, chyba nie trudno się domyślić dlaczego. Czerwone akcenty Wlk.Brytanii i otaczające półwysep wody. Takie połączenie kolorów, iście letnich zaaranżowałam na słynnej już komodzie. Kwiaty(?) to jeszcze pozostałość po ślubnym bukiecie ( jeżeli ktoś wie, jak się to to czerwone nazywa, to będę wdzięczna za podpowiedz) Naszyjnik czeka na wysoko plusowe temperatury, podobnie jak bransoletki. Do tego wszystkiego wakacyjna fotografia i ja już czuję lato! (ekhm)






Dziękuję za wszystkie życzenia urodzinowo- zdrowotne :) Czuję się już trochę lepiej, nie gorączkuję, ale gardło jeszcze da mi się we znaki. Na szczęście od sąsiadeczki dostałam syrop dla matek karmiących, mam nadzieję, że pomoże.

Dobrej nocy życzę.


wtorek, 13 listopada 2012

W listopadowy,deszczowy wieczór,

taki jaki jest właśnie dziś,przychodzi czas na wakacyjne wspomnienia.
Na pierwszy ogień miejsce,które długo będę miała w pamięci i kto wie,może do niego kiedyś wrócę.
Będąc drugi dzień na wczasach wybraliśmy się na spacer po naszej miejscowości,moją uwagę przykuł budynek,który z zewnątrz wydawał się zwykłą bryłą.Jednak przeszklona ściana wywołała mój wytrzeszcz oczu i okrzyk : Musimy tutaj wejść!!!


Niestety,na odwiedziny musiałam poczekać kilka dni,ale warto było.Wystrój,lokalizacja przy plaży i menu były tak kuszące,że po prostu nie mieliśmy wyjścia :)
Restauracja i bar Setima Onda ,wyjątkowe miejsce,w którym zakochałam się bez pamięci.Niebanalne dekoracje i aranżacja wnętrza podkręca atmosferę wieczoru,który nie może się nie udać!Dodając do tego ciepłą bryzę,otulającą nagrzane od słońca policzki,zachód słońca i widok na stare miasto...Bajka,uczta dla oczu i podniebienia.





Wystrój restauracji to trochę Ikea,Almi Decor,India shop-u i pchlich targów,do tego proste paletu pomalowane na biało i polana drwa...Niby banał,a jaki efekt!







Jeżeli ktoś miałby ochotę,to zapraszam na stronę internetową restauracji www.setima-onda.com

Pozdrawiam i na do widzenia,mam dla Was zagadkę :)
Co różni te dwa zdjęcia ;)




piątek, 21 września 2012

Dziękujemy,całą trójką z całego serducha dziękujemy za tyle ciepłych słów gratulacji.To bardzo miłe i wzruszające.Cieszę się,że podzielacie moje szczęście,że w tych wyjątkowych chwilach jesteście ze mną nie dlatego,że musicie,ale dlatego,że chcecie.
Odpowiadając na pytania zamieszone w komentarzach napiszę,iż dzidzia przyjdzie na świat w lutym (no chyba,że zechce wcześniej nas zaskoczyć :)),znamy już jej płeć,ale pozwolicie,że tym podzielę się z Wam przy innej okazji.Pierścionek,tak jak zgadłyście jest pierścionkiem zaręczynowym,takim o jakim zawsze marzyłam,prostym,eleganckim,wyjątkowym.Taki mały drobiazg,a uszczęśliwił nie tylko mnie,ale i Maćka,bo mógł mi go podarować.Małymi kroczkami zaczynamy realizować Nasz pomysł i plan na życie.Oby wszystko szło dalej tak jak chcemy...
W podziękowaniu dzielę się z Wami porcją wakacyjnych zdjęć.Mam ich jeszcze trochę w zanadrzu,ale będą to tematyczne posty.Mam nadzieję,że z chęcią do nich zajrzycie :)






Miejsce na powyższym zdjęciu zasługuje na osobny post i taki na pewno będzie!




Pozdrawiam mając w pamięci cudnie zachodzące słońce!


niedziela, 16 września 2012

Wracam do codzienności

W czwartek wychodząc z samolotu poczułam przeszywający,zimny wiatr.Przywitała mnie wyspiarska rzeczywistość.Próbuję się w niej od kilku dni odnaleźć...Bardzo brakuje mi takich widoków.


Brakuje ciepłego piasku pod stopami,wody w której można brodzić,fal które raz są mocniejsze raz słabsze i od których raz po raz ucieka się z piskiem :)
Było cudownie!Dzień przeplatał się z nocą,ciepły wiatr muskał nasze opalone twarze.I pomimo,że były to wczasy typu Błogie Lenistwo,to udało nam się poznać nowe miejsca,smaki.Zwiedzić wyjątkowe miejsce na mapie Hiszpanii,ale o tym wszystkim  w kolejnych postach.


Na razie oswajam jesień,a aby to zrobić,nie może zabraknąć jesiennych akcentów.I tak zamieszkał u nas wrzos,pierwsza doniczka.Kolorowy,optymistyczny.Poluję jeszcze na biały no i na dyńki dekoracyjne.Mam nadzieję,że znajdę je tam gdzie w zeszłym roku.



Pozdrawiam jesiennie ale bardzo,bardzo ciepło!


p.s.ołówki b&w takie proste a jakże dekoracyjne,to jeden z prezentów od Dorotki.

wtorek, 21 sierpnia 2012

Mamy się świetnie!

Moczymy nogi w fontannie popijając zimną herbatkę.


Masujmy stopy w ciepłym piasku na sztucznej plaży,popijając zimną herbatkę.



Pozujemy z nowym Stworkiem-Potforkiem.


 Wygłupiamy się przy nie strasznych nam dinozaurach.


Poznajemy nowe-stare miejsca urzekające w każdym calu.


Generalnie strasznie fajnie spędzamy ten czas :)
Dziękujemy cioci Agnieszcze za zdjęcia :*