Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 października 2015

Czarno biała fotografia

Od zawsze ma to COŚ w sobie. Teoretycznie dwie barwy a potrafią przekazać więcej, niż niejeden kolor. Ostrość czerni, złagodzona bielą. Duet idealny.


Znaleźć interesujący album z pięknymi fotografiami, czarno- białymi, w rozsądnej cenie, nie jest łatwo. Niestety, tego typu pozycje ze wzg na format, papier itp mają odpowiednie ceny. Dlatego chcąc posiadać ciekawe albumy w swojej kolekcji, poszukuję ich w sklepach z używanymi rzeczami i na pchlich targach.


Foto- album IRELAND timeless images, trafiłam za grosze. Zdjęcia o tematyce tak mi bliskiej, jeszcze bardziej zachęcają mnie do częstszych wycieczek po Zielonej Wyspie...
Autor fotografii Giles Norman.mieszka w miasteczku Kinsale, co. Cork, które miałam już okazję odwiedzić dwa razy. Ta część wyspy jest wyjątkowa, pełna pięknych pejzaży, urokliwych dróg wśród pagórków, nad brzegiem oceanu Atlantyckiego.


Jeżeli macie ochotę bliżej przyjrzeć się twórczości artysty, zapraszam tutaj : www.gilesnorman.com





 
Pozdrawiam wtorkowo, a Wszystkim Nauczycielom, życzę wszystkiego najepszego z okazji dzisiejszego święta :)

Paulina.

sobota, 30 maja 2015

INSTAGRAMOWE


Kawa: przewija się u mnie co drugim zdjęciu ;)
Kosz: pełen drobiazgów, które mam nadzieję spodobają się obdarowywanym.
My Girls: zdjęcie na Dzień Matki, bez nich nie byłabym tym kim jestem...
Espandryle: znalezione, kompletnie zapomniałam, że je mam haha
OOTD
Koszula: ostatnio moja ulubiona.
Poszewki: o nich będzie osobny post.
Nowość w mojej kuchni: kokilki w których zapiekłam jajka z szynką i serem, pychota!


Książka: biorę udział w akcji Przeczytam 52 książki w 2015 roku, obecnie jestem na nr 15tym.
Bez: wszyscy mieli, miałam i ja, oczywiście kradziony ;)
Botwinka: uwielbiam!!! Sezonowe zupy smakują lepiej, chyba dlatego, że tyle się na nie trzeba naczekać.
Kawa: mówiłam, że robię sporo zdjęć kawowych :) Tutaj niespieszna, z wypisywaniem planów na Kraków w czerwcu.

Udanej soboty. Paulina

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Home office

Mam to szczęście, że w naszym domu udało nam się wygospodarować miejsce na domowe biuro. Za biurko służy sędziwy stół, wyprodukowany w 1930 roku. Latem planuję go odświeżyć i przemalować nogi. Krzesło z kolei jest ikoną współczesnego designu. Pokazywałam je tutaj. Ten duet sprawdza się idealnie, raz, że jest w moim guście, dwa, że lubię łączyć stare z nowym, o czym niejednokrotnie się przekonałyście.
Przed świętami nasz salon został przemalowany. Po kilku latach życia z ciepłym beżem, mam w końcu ściany w których dobrze się czuję. Szarość jaką wybrałam nie jest najjaśniejsza, ale nie przeszkadza nam to w niczym. Salon jest spory i dobrze oświetlony przez duże okno w wykuszu. Szare ściany wraz z porą dnia, zmieniają swój odcień co tylko nadaje salonowi charakteru.
Na takim tle dobrze wyglądają mocne w kolorze dodatki, dlatego sporo na biurku czerni.





Sami widzicie, ile "wcieleń" ma szarość. Jeżeli chodzi o dodatki, stawiam po raz kolejny na minimalizm i na rzeczy, które być może nie są typowo biurowe, ale które sprawiają, że ten kąt ma w sobie to COŚ.
Lampa: TkMaxx
Świeca Parks: TkMaxx Pachnie fenomenalnie, jest wyprodukowana ze 100% naturalnego wosku.
Wazon:prezent
Kosz: Ikea
Pocztówki: House Doctor, Agnethahome, Hous Design




Album FIND IT, to kolejna propozycja z Ikea. Świetne wydanie, rewelacyjne zdjęcia i wnętrza, pomysły na zaaranżowanie garderoby i szafy. Polecam i cieszę się, bo to część 1sza, będą następne :D





Lubię to nasze nowe miejsce, dla porównania zapraszam Was tutaj abyście mogli porównać, jak zmienił się ten kąt. Wg mnie na lepsze. Z mniejszą ilością rzeczy, czuję, że jest mi lepiej, lżej. Nic mnie nie przytłacza. Gadżety do dekoracji wymieniam wraz z potrzebą czy nastrojem, dlatego, pewnie za jakiś czas, znów pokarzę domowe biuro w innej aranżacji.

Pozdrawiam, Paulina

p.s. na koniec moje ulubione zdanie, 100% mnie ;)



piątek, 7 czerwca 2013

Zmalowane

Tak jak pisałam w ostatnim wpisie, pod pędzel poszło kilka gadżetów z mojego domu, min. "gnieciony" wazon, który już jakiś czas temu kupiłam w sklepie Tiger a który poprzez czarny szlaczek nabrał charakteru, szklany świecznik z Ikea. Z tych dwóch rzeczy, plus z kamienia nadmorskiego stworzyłam na szybko aranżację. Słoneczne jaskry znalazłam u siebie w ogrodzie, za szopą, album, to z kolei zdobycz z pchlego targu. Zaglądam do niego na raty. Ilość zdjęć jest powalająca, a ja lubię, tak na spokojnie analizować daną fotografię, dopatrywać się szczegółów.
Zresztą same zobaczcie fragmenty.





Dziękuję Wam za przychylne komentarze pod poprzednim postem :) Zachęcam Was do zabawy z farbą tablicową, niewielkim kosztem możemy wyczarować zupełnie nowy przedmiot.
Ja dzisiaj przepraszam się z maszyną do szycia hihi Wstyd przyznać, ale od dłuższego czasu stoi bidulka nieużywana, wczorajsza wizyta w Ikea zaowocowała w zakup nowej tkaninki, już mam na nią pewien pomysł. Ale o tym wkrótce.

Udanego piątku pełnego słońca!

niedziela, 27 stycznia 2013

Dorobiłam się

Nie, nie milionów, chociaż tymi nie pogardziłabym ;) Dorobiłam się drukarki!!! :D
Cieszę się z niej jak dziecko, bo od dawna zazdrościłam Wam drukarek i możliwości drukowania ciekawych plakatów, zdjęć itp. Oczywiście jak przyszło co do czego, czyli drukowania zrobiłam się wybredna. Znalazłam jednak coś, co zatrzymało mój wzrok na dłużej :


Motyw piór bardzo mi się podoba. Czekam na wiosnę, kiedy to będę mogła spacerować w poszukiwaniu piór, mam co do nich pewne plany :) Takie małe DIY. Na pewno podzielę się nim z Wami.



Pamiętacie koszyk z przedostatniego wpisu? Kiedy go kupowałam wpadły mi w oko pewne kubeczki. Myślałam o nich cały tydzień, no bo czy ja na prawdę potrzebuję kolejne kubeczki? A no tak, potrzebuję! Zwłaszcza, kiedy są tak piękne, że trudno jest się oprzeć :) A te są wyjątkowo piękne, zdobione marokańskim motywem, geometrycznymi wzorami i do tego w szarościach! Idealne, zwłaszcza do picia herbatki z liści malin.



Popijając herbatkę "połknęłam" książkę, dosłownie. Pozycja idealna na jedno popołudnie, zwłaszcza dla kogoś kto lubi kryminały. Jest to pierwsza książka tej autorki, ale już wiem, że nie ostatnia. Jeżeli znacie jej serię kryminałów, napiszcie mi proszę od której pozycji powinnam zacząć je czytać?


Kochane, dziękuję za wszystkie Wasze słowa pod ostatnim postem!!! Jesteście niezastąpione, takie dobre duszki, które mocno trzymają za nas kciuki :) Ściskam Was za to mocniutko i obiecuję, że jak tylko Laurka pojawi się na świecie dowiecie się o tym jak najszybciej.

Tymczasem pozdrawiam cieplutko z pozytywnym przesłaniem na nowy tydzień:


sobota, 29 grudnia 2012

Odleciałam

Z "Dobrym wiatrem"...odleciałam do tych wszystkich miejsc,smaków,zapachów.
Przysiadłam się do kawiarnianego stolika,podłączyłam się do pikniku na plaży,skosztowałam Węgierskiego wina i zajadałam się malinowymi lodami domowej roboty...
I tylko szkoda,że mój lot tak szybko się skończył,zdecydowanie za szybko!
Ale już niedługo znów polecę,bo "Dobry wiatr" co rusz będzie mnie porywał do tych miejsc w których nigdy nie byłam,a jakbym właśnie wczoraj stamtąd wróciła...




Mimi,Zorki,dziękuję Wam za kolejną część książki,która pozwala tak namacalnie dotrzeć do miejsc w których Wy bywacie,pozwala testować nowe smaki w wyobraźni.Czekam z niecierpliwością na kolejny tom.


piątek, 21 grudnia 2012

Cukiernia pod Modrzewiem :) i propozycja prezentu

Kochani,dzisiaj szybki przepis na kokosowe niebo w gębie :)
Przepis pochodzi z bloga Ushi,a dokładny jego opis znajdziecie tutaj .Ja ze swojej strony mogę napisać,iż kokosowe kulki są przepyszne!!!A do tego banalnie proste do zrobienia.Idealne do popołudniowej kawusi.



 


Rzadko piszę na swoim blogu o książkach,jednak obok tej nie mogę przejść obojętnie.To jest moja propozycja na prezent last minute,dla Nas,dla najbliższych.Bo po książkę powinien sięgnąć każdy,kto choć raz spotkał się z felietonem Jerzego Iwaszkiewicza.
Ja z "Salonami" zetknęłam się pierwszy raz w dwutygodniku Viva,i przepadłam.Kupując ten magazyn zawsze zaczynam go czytać od ostatniej strony :) Gdzie od ponad 10 lat Jerzy Iwaszkiewicz,pisze jakoby kronikę towarzyską z przymrużeniem oka.
Książka jest zbiorem felietonów,przy których śmieję się do rozpuku a także ronię łezkę.
Dawkuję sobie jej czytanie,między obowiązkami,czytam kolejny "Salon".
Polecam Wam "Kota w pralce" dla relaksu,zadumy i sporej dawki humoru,bo tego Jerzemu Iwaszkiewiczowi nie brakuje :)


Poniżej mała dawka bardzo życiowych sentencji,jak znalazł na Sylwestra! ;)


 


Dziewczyny,przeczytałam wszystkie Wasze komentarze pod poprzednim postem.Cieszę się,że nie tylko ja podchodzę do tematu świąt w stylu: co ma być to będzie,a pranie w koszu,jeszcze nikomu świąt nie zepsuło!
Pamiętajmy o tym,co tak na prawdę jest ważne.Bo zamiast tony jedzenia,wystarczy kilka sprawdzonych potraw.Zamiast idealnie wypucowanej podłogi i fug w łazience,ważniejszy jest czas z bliskimi,chwila dla siebie na kawę.Spokojnie pakowanie prezentów,aby nie zostawiać tego na ostatnią chwilę.
Pamiętajmy o dzieciach,które czasami  nie mogą się odnaleźć w tym świątecznym chaosie.Spędźmy z nimi cza,wypatrujmy pierwszych gwiazdek,czytajmy książki...
Bądźmy.

 

Piątkowe serdeczności ślę.