Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miejsca warte polecenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miejsca warte polecenia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 lutego 2014

Butelkowa zieleń i pomysł na babskie wypad

Ciągnie mnie do kolorowych akcentów, w postaci plam kolorów. Do wszechobecnej bieli i czerni dodaję kapkę barwy. Dlatego nie mogłam przejść obojętnie obok tej butelki, której kolor, można określić jednoznacznie: butelkowa zieleń ;)



A skoro butelka, to i goździki. Piękne białe małe damy. Idealne do dużych bukietów i pojedynczych ekspozycji. Bardzo je lubię i cieszę się, że po latach posuchy, znów wracają na salony.



Ostatnio u mnie same kwieciste posty :) Ciągnie mnie do wiosny już. Może tymi kilkoma kwiatami wywołam ją trochę szybciej? A czekając na nią polecam babski wypad do sklepu L'Occitane gdzie przynajmniej raz w miesiącu organizowane są spotkania, na których można dowiedzieć się jakie kosmetyki są odpowiednie dla naszej cery, skorzystać z przyjemności masażu i peelingu dłoni, porozmawiać z ekspertem i kupić coś po niższej cenie. Dodatkowo w ramach opłaty za wejście otrzymacie torbę pełną prezentów.


Nie myślcie sobie, że jest to wpis sponsorowany. Nic z tego. Chciałam się z Wami podzielić informacją, że takie spotkania mają miejsce w każdym sklepie L'Occitane na świecie :) Sprawdźcie gdzie macie najbliżej, bierzcie psiapsiółę pod pachę i śmigajcie na spotkanie. Enjoy!

Uściski- Paulina

czwartek, 21 marca 2013

Myślał indyk o niedzieli...

Ledwie dzisiaj powitaliśmy zimny, wietrzny i deszczowy pierwszy dzień wiosny, ja już myślę o lecie. A właściwie wspominam gorące dni wakacji...

Nasz pobyt w Portugalii, nie polegał tylko na byczeniu się na leżaku :) Jestem zwolenniczką aktywnego spędzania czasu, ale w normie. Leniuchowanie też jest potrzebne.
Pewnego letniego dnia obudziliśmy się o 4 rano aby zdążyć na autobus ( pobudka o 4 rano, na wczasach, obłęd!) który przez kilka godzin wiózł nas w miejsce, które jako jedno z siedemnastu jest zamorskim terytorium Wielkiej Brytanii.
Gibraltar, jedno z najbardziej zaludnionych miejsc w europie, na powierzchni 6,5km2 mieszka ponad 29 tysięcy ludzi. W ciągu dnia, jest ich tam znacznie więcej, turyści, Hiszpanie pracujący na Gibraltarze. Aby dostać się na półwysep trzeba przejść przez punkt graniczny za którym rozpościera się sztuczny pas startowy! Szczęście mają Ci, którzy są świadkami lądowania i startu samolotu, bo przyznam, że musi to być nie lada wyczyn dla pilota, gdyż pas nie należy do najdłuższych.
Sam półwysep jest niezwykle malowniczym miejscem. Architektura starego miasta w stylu kolonialnym, klasycznym, niskie kamienice z obowiązkowymi okiennicami, chroniącymi przed palącym słońcem.
Niewątpliwą atrakcją Gibraltaru są żyjące na wolności małpy magoty gibraltarskie, które w większości przyzwyczajone do obecności ludzi nie boją się ich, ba są nawet na tyle bezczelne, że zabierają im żywność i biżuterię! Także, jeżeli macie ochotę na przekąskę wśród małp, nie polecam, podobnie jak noszenia rodowych klejnotów ;)


Jeżeli się dobrze przyjrzycie powyższemu zdjęciu, to za latarnią morską, po lewej stronie dojrzeć można kontynent afrykański.


 Matka z młodym, szczególnie agresywne, ale nie dziwię się... Też nie lubię jak obcy ludzie wyciągają ręce do mojego maleństwa aby je pogłaskać :/




Typowe brytyjskie akcenty, rozpoznawalne dla każdego na całym świecie :) Lence musieliśmy kupić krótkie spodenki :) Pomimo iż miała na sobie, lekkie, przewiewne, to upał był tak silny, że zdecydowanie lepiej zwiedzało jej się z gołymi nóżkami. Ja co prawda w długich spodniach, ale lnianych, dałam radę!








Gibraltar kojarzy mi się z kolorami czerwieni i błękitu, chyba nie trudno się domyślić dlaczego. Czerwone akcenty Wlk.Brytanii i otaczające półwysep wody. Takie połączenie kolorów, iście letnich zaaranżowałam na słynnej już komodzie. Kwiaty(?) to jeszcze pozostałość po ślubnym bukiecie ( jeżeli ktoś wie, jak się to to czerwone nazywa, to będę wdzięczna za podpowiedz) Naszyjnik czeka na wysoko plusowe temperatury, podobnie jak bransoletki. Do tego wszystkiego wakacyjna fotografia i ja już czuję lato! (ekhm)






Dziękuję za wszystkie życzenia urodzinowo- zdrowotne :) Czuję się już trochę lepiej, nie gorączkuję, ale gardło jeszcze da mi się we znaki. Na szczęście od sąsiadeczki dostałam syrop dla matek karmiących, mam nadzieję, że pomoże.

Dobrej nocy życzę.


środa, 13 marca 2013

The Winding Stair

Dziś post z cyklu - Miejsca warte polecenia.
Obok tego miejsca wielokrotnie przechodziłam, przejeżdżałam. Wystawa zawsze przykuwała mój wzrok. Widząc wiszące książki, myślałam - to musi być wyjątkowe miejsce. Przy ostatniej wizycie w Dublinie udało mi się strzelić kilka zdjęć. Niestety, z braku czasu nie mogliśmy napić się w tym wyjątkowym miejscu kawy, czy skosztować potraw jakie tam serwują. Ale przy kolejnej wizycie w stolicy, nie omieszkam właśnie tam nasycić duszę i ciało. Zapraszam na stronę internetową The Winding Stair, gdzie zapach kawy miesza się z zapachem książek z drugiej ręki, gdzie podczas lunchu można przeczytać kolejny rozdział, gdzie można po prostu wejść i przejechać dłonią po grzbietach książek...





p.s. A obiad zjedliśmy w baardzo intrygującym miejscu, o którym na pewno napisze Dorotka :)
Pozdrawiam dzisiaj bardzo słonecznie.


wtorek, 13 listopada 2012

W listopadowy,deszczowy wieczór,

taki jaki jest właśnie dziś,przychodzi czas na wakacyjne wspomnienia.
Na pierwszy ogień miejsce,które długo będę miała w pamięci i kto wie,może do niego kiedyś wrócę.
Będąc drugi dzień na wczasach wybraliśmy się na spacer po naszej miejscowości,moją uwagę przykuł budynek,który z zewnątrz wydawał się zwykłą bryłą.Jednak przeszklona ściana wywołała mój wytrzeszcz oczu i okrzyk : Musimy tutaj wejść!!!


Niestety,na odwiedziny musiałam poczekać kilka dni,ale warto było.Wystrój,lokalizacja przy plaży i menu były tak kuszące,że po prostu nie mieliśmy wyjścia :)
Restauracja i bar Setima Onda ,wyjątkowe miejsce,w którym zakochałam się bez pamięci.Niebanalne dekoracje i aranżacja wnętrza podkręca atmosferę wieczoru,który nie może się nie udać!Dodając do tego ciepłą bryzę,otulającą nagrzane od słońca policzki,zachód słońca i widok na stare miasto...Bajka,uczta dla oczu i podniebienia.





Wystrój restauracji to trochę Ikea,Almi Decor,India shop-u i pchlich targów,do tego proste paletu pomalowane na biało i polana drwa...Niby banał,a jaki efekt!







Jeżeli ktoś miałby ochotę,to zapraszam na stronę internetową restauracji www.setima-onda.com

Pozdrawiam i na do widzenia,mam dla Was zagadkę :)
Co różni te dwa zdjęcia ;)