Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blogwe łańcuszki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blogwe łańcuszki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 lutego 2012

Pchlowe zakupy i moje Must Have :)

W zeszłą sobotę udało mi się pojechać na mój jeden z ulubionych pchlich targów.Przy mroźnej pogodzie,ale i przy promykach słońca udało mi się upolować kilka drobiazgów.Już na samym początku,przy pierwszym stoisku udało mi się kupić szklany,kwadratowy wazon,o którym już jakiś czas myślałam.A tu proszę,jak na zawołanie,idealny,taki jak chciałam,do tego w idealnej cenie 1€.

Wiklinowy kosz dzięki swojej niespotykanej formie-tacy spodobał mi się od razu.Bez zastanowienia go wzięłam,tym bardziej,że kosztował....nieeee,nie będę pisać,nie chcę Was rozdrażniać ;) Kosz jest dość spory i pewnie będzie spełniał nie jedną funkcję,może być tak jak teraz miejscem małej aranżacji,miejscem przechowywania różnych bibelotów jak i bardziej przyziemnym koszem na owoce-warzywa :)

Ramka,to już łup mojej mamy :) Też ma dobre oko,prawda?Jest masywna,ciężka i pięknie zdobiona w orientalnym stylu.



Ostatnio zostałam zaproszona perzez Kamilkę i Damar do bardzo sympatycznej zabawy blogowej pod tytułem moje "Must have" kosmetyczny.
Zabawę rozpoczęła Moaa, a jej zasady brzmią:

1. Podaj 5 produktów kosmetycznych łącznie z nazwą firmy, które stosujesz wychodząc z domu, takie must have na wyjście (można dołączyć zdjęcie)
2. Utwórz osobny post na swoim blogu z kopią obrazka i informacją kto Cię otagował
3. Przekaż zabawę i zasady 5 innym blogerkom

Moje 5 kosmetyków,których używam właściwie codziennie,lubię się malować,tego nie ukrywam i nie ukrywałam.Uważam,że kobieta powinna korzystać z dobrodziejstw jakie dają nam firmy kosmetyczne.Ja korzystam :) I tak ostatnio na mojej liście królują:

1.Podkład do twarzy Estee Lauder "Nutritious",nowy,kupiony dla wypróbowania.Lekki,nie zatyka porów,ładnie się rozprowadza i kryje.Jak na razie jestem zadowolona.Z podkładami mam tak,że lubię je zmieniać,nie jestem wierna jednej marce.

2.Róż do policzków marki "Lakura".Jest to kosmetyk ze sklepu Aldi :) Możecie się śmiać,ale ja wiem jedno.Róż jest rewelacyjny!!!Polecam do wypróbowania,tym bardziej,że cena jest bardzo niska,jak za tak dobry kosmetyk.

3.Tusz do rzęs L'oreal "Lash Architect 4D",przyznam się,że więcej się po nim spodziewała.Kupiłam go bo po pierwsze był w promocji :) a po drugie obiecywał mega podkręcenie rzęs.I na początku,przez kilka pierwszych użyć,rzeczywiście dawał z siebie wszystko.Jednak w trakcie używania "zważa" się.Dla mnie nr jeden jest tusz marki Eveline podkręcający,naszej Polskiej,rodzimej,koszt ok 13-15zł.Zawsze jak jestem w pl kupuję je na zapas i przywożę ze sobą.

4.Pomadka ochronna,również Aldi-kowskiej firmy Lacura,niczym się nie różni od Nivea...

5.Krem do rąk,obecnie L'occitane.Tej marki chyba nie muszę reklamować ;)



Chciałabym zaprosić do zabawy również Was,a,że muszę wybrać pięć osób,więc zapraszam:

Justynkę z Ohhh,Deer!
Dorotkę z Domilkowego Domku
Jolę z Juklandii
Kasię z Made in Kasia
Bree z BreeVintage-cottage

Pozdrawiam mrozno ale bardzo,bardzo słonecznie!!!

sobota, 27 listopada 2010

Marzenia

Jakiś czas temu Madzia z blogu Romantyczna Kobieta zaprosiła mnie na zabawę w zwierzenia o swoich marzeniach.
Wybór dość trudny bo marzeń mam wiele,a napisać mogę trzy.

To może napiszę o tych najważniejszych,które dla kogoś mogą być banalne i prozaiczne,ale nie dla mnie.Dla mnie są do spełnienia i do zrealizowania kiedyś,koniecznie!

1szym marzeniem jest zdrowie,moje,moich bliskich,tych najbliższych i tych dalszych.Zdrowie Wszystkich którzy są dla mnie ważni,nie tylko członkowie rodziny,ale też przyjaciele,znajomi...

2gim marzeniem jest prowadzenie sklepu-kawiarni,mojej własnej,z pięknymi rzeczami,bibelotami,wszystkim tym co tak bardzo lubimy.

3cim marzeniem są wakacje,takie prawdziwe,w nowym miejscu,może nowym kraju,zwiedzanie,fotografowanie ale też i błogie lenistwo.Słońce,plaża,morze...
Najbardziej pożądane miejsce Petra w Jordanii,ach,marzenie...



Na dowód,że marzenia się spełniają,mój ostatni zakup z pchlego targu.Piękny Anioł Willow Tree.
Tymi figurkami zachwycam się od dawna,cena jednak trochę ten mój zachwyt studziła.Jednak los się do mnie uśmiechnął i podczas ostatnich buszowań udało mi się kupić figurkę od Pani,która jak twierdzi,nie lubi tych Aniołków,ponieważ nie mają twarzy...jest to dla niej trochę przerażające.
A ja uważam,że właśnie brak twarzy w tych figurkach jest bardzo wymowne.Ich gesty zastygłe mówią wszystko.
Jak myślicie,co mówi mój drewniany Anioł? :)




Dziś spadł u Nas śnieg,niespodziewanie,bo w listopadzie śniegu nie pamiętają najstarsi mieszkańcy wyspy :) Szkoda tylko,że Lenka nie mogła pośmigać na białym puchu.W czwartek gorączkowała i wolę na razie nie wychodzić z nią na dwór.

Pozdrawiam i życzę przytulnego,pełnego ciepła wieczoru.