Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słodkości dostaję. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słodkości dostaję. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 grudnia 2012

Święta nadchodzą

I to coraz większymi krokami!
Postanowiłam podziałać już w temacie ozdób świątecznych.Zajrzałam w pudła z dekoracjami,przypomniałam sobie co mam,zastanowiłam się nad tym,co chciałabym dokupić.Na pierwszy ogień poszła półka w sypialni i parapet w salonie,ten drugi udekorowałam lampkami i szydełkowymi gwiazdkami,prosta aranżacja,którą pokażę innym razem.Dzisiaj chciałabym się skupić na półce.
Od Dorotki dostałam cudne serca i gwiazdki uszyte ze zgrzebnego lnu,które idealnie pasują do kolorów jakie panują w sypialni.Wszystko to okraszone jest kapką czerwieni ,której nie zabraknie u nas w te święta.



  

Panna Ciapka,którą dostałam w zeszłym roku od Dorotki,na razie przysiadła na krańcu półki, ale nie wiem czy jest to jej miejsce docelowe ;) Tymczasem dynda sobie nóżkami.


Grzybek od Llooki rośnie pod kopułą :)


A foremki czekają na pierniczkowe szaleństwo.


Podziwiam na blogach dekoracje,które już u co poniektórych idą pełną parą!W Irlandii,tradycją jest,że choinki powinny być ubrane do 8 grudnia,podobno to przynosi szczęście na cały rok.I faktycznie,większość sąsiadów ubrała już drzewka.Ja jednak wolę poczekać z tym jeszcze.Tradycją w moim domu było ubieranie choinki w Wigilię,zajmowałam się tym ja z bratem.Jak jest u Was?Czekacie do 24go grudnia,czy wcześniej przystrajacie drzewko?


Pozdrawiam z nutką zazdrości,bo śniegu u nas ni widu ni słychu i jak na razie,w tej kwestii nie zapowiadają się na zmiany :(
Udanego wieczorku Wam życzę!


wtorek, 12 lipca 2011

Intensywnie...

...spędzam czas we Wrocławiu,dlatego wybaczcie,że tak mało mnie na blogach.Nie obiecuję poprawy aż do powrotu na wyspę ;) Korzystamy z Lenką z wakacji w mieście,które też mogą być fajne!Pogoda nam sprzyja toteż albo siedzimy na ogrodzie,albo u siebie albo u kuzynów,śmigamy po placach zabaw,urządzamy wycieczki.Miło spędzamy czas.

W zeszły piątek odwiedziłyśy Kasię w jej domku w Trzebnicy.Byłą to nie lada wyprawa,bo jak się okazało szynobus nie dojeżdża do samej Trzebnicy a tylko do dzielnicy Psie Pole we Wrocławiu,gdzie trzeba się było przesiąść w autobus,który zahaczał o wszystkie wioski na trasie szynobusa...Podróż wydłużyła nam się niemiłosiernie,Lenka z tego wszystkiego zasnęła na moich kolanach.No ale dojechałyśmy w końcu na miejsce gdzie już czekała na nas Kasia z Dominisiem.

Cóż to było za wspaniałe spotkanie!!!Pełne serdeczności i uśmiechów,słodkości i prezentów.Dzieciaczki dokazywały,psociły i szalały,my gadałyśmy i gadałyśmy a czas nieubłaglanie leciał...
Kasiu,jeszcze raz z całego serduszka dziękuję Ci za to,że mogłyśmy Cię odwiedzić :* Teraz Kasia jest w Szkocji,mam nadzieję,że dobrze się tam bawi!

Krótka fotorelacja za spotkania.




Bukiecik dla Kasi i dla mnie wykonała moja Karolcia,która tworzy przepiękne kompozycje.Ma do tego niesamoity dar!




Migawki z Kasinego ogródka.


No i przenty :D Cudne filcowe wyroby,zeszyt w pięknej okładce na zapiski,baaaardzo mi się przyda!Zawieszka do Lenkowego pokoiku,już spakowana aby zabrać ją na wyspę :)


Wiem,że powinnam rostrzygnąć konkurs na Trzy minutowe bukiety,proszę dajcie mi jeszcze trochę czasu.

Pozdrawiam upalnie pomimo póznej pory!Dobrej nocy.

piątek, 3 czerwca 2011

Llooki

Chyba nie ma wśród Nas osoby,która nie zachwycałaby się wyrobami zdolnej Llooki.Ja należę do grona pozostających w zachwycie,ale i podziwiających też w rzeczywistości te broszki i naszyjniki.
Na moje szczęście stałam się posiadaczką kolejnego,cudownego naszyjnika w stylu romantycznym.

Same zobaczcie jaki jest piękny...

 
Karolinko,dziękuję Ci za wszystko,za naszyjnik i za cudne ubranka dla Lenki :)
Pozdrawiam Was baaardzo słonecznie,jestem taka szczęśliwa,bo dzisiaj wreszcie założę spódnicę na gołe nogi!!!:D

piątek, 29 kwietnia 2011

Problemy z bloggerem,sandały i woreczek od Dorotki

Blogger mój zastrajkował i postanowił wrócić do podstawowej wersji tworzenia postów.Na razie koniec z dużym formatem zdjęć :( Nie wiem co się dzieje,mam nadzieję,że jest to przejściowe.Może któraś z Was miała podobny problem i zna na to sposób?
Będę wdzięczna za podpowiedzi.

Pogoda od kilku dni nas rozpieszcza,wczoraj prawie cały dzień spędzony na ogrodzie w miłym towarzystwie,ramiona zarumienione,sezon opalenizny uważam za rozpoczęty :)
A żeby dopełnić całości letnich klimatów pochwalę się moimi sandałami i klapkami.Teraz lato mi nie straszne.Do tego kolorki na pazurkach,nie tylko moich (Lenka widząc jak maluję paznokcie u stóp,zażyczyła sobie pomalowania swoich i to dwoma różnymi kolorami :).





Kiedy Dorotko pokazała mi jakie woreczki uszyła,już jakiś czas temu,od razu wpadł mi w oko kraciasty.Kochana,postanowiła mi go podarować,a właściwie Lence,bo woreczek znalazł miejsce w jej pokoiku,skrywa w sobie tajemnicze skarby :) Pele-mele (kolejne!) kupiłam w Tk Maxxie i tak razem z woreczkiem tworzą zgrany duet.Muszę przyznać,że woreczek jest wykonany idealnie!Do tego ma spore rozmiary.Dziękujemy Ci Dorotko :*





Pozdrawiam słonecznie z Zielonej Wyspy.

wtorek, 22 marca 2011

No to będę słodzić,a co!

Bo jak tu nie słodzić,kiedy dostaje się coś takiego,wykonanego rękoma przezdolniachy Dorotki?!No nie da się nie słodzić.Ostatnio zostałam obdarowana dwiema paczuszkami od niej,ale nie myślcie sobie,że pokarzę Wam wszystko od razu,co to to nie.Dziś pokarzę woreczek,który nie dość,że Dorotka sama uszyła to jeszcze wyhaftowała.Jest to prezent jak się domyślacie dla Lenki,Dorotko w imieniu Lenki dziękuję bardzo i wręczam co prawda przez blog,bukiet żonkili!Teraz moja córeczka ma własny,niepowtarzalny woreczek,który na pewno nie raz jej się przyda.Oprócz Lenkowego woreczka były dwa inne,już na moje szpargałki,do tego koroneczki,poszeweczki iiii ale o tym kiedy indziej :)


Ale żeby nie było,że ja tylko dostaję to też czasami coś kupuję ;) I tak dzisiaj wpadła w moje ręce dawno poszukiwana kurka-koszyczek na jaja,stała sobie na najniższej półce w lumpeksie i gdakała do mnie.No przyznajcie same,nie przygarnęłybyście jej,tym bardziej,że kosztowała mniej niż kilogram cukru w Polsce ;)


Pozdrawiam wiosennie,bo ta już zawitała do Nas (mam nadzieję) na dobre.

niedziela, 20 marca 2011

Niedziela

Dzisiaj dzień wcześnie się zaczął,Lenki pobudka :musiu wsdawaj jest jak kubeł zimnej wody.Siedzimy sobie zatem na dole,ja popijam herbatkę o smaku róży,hibiskusa i wanilii,Lenka popija swój ulubiony soczek.W piżamkach,pod kocykiem zalegamy na kanapie.Przeciągam moment wstawania do maksimum,przecież jest dopiero po 8...Pogoda nie rozpieszcza,pada,choć miało być dzisiaj piękne słońce i ponad 13 stopni,mieliśmy jechać nad morze.Mam wielką ochotę przejść się promenadą,powdychać zapach słonej wody,posłuchać śpiewu mew,zjeść lody z automatu.Naładować baterię.

Wczoraj postanowiłam wreszcie zaaranżować kącik sypialniany,myślę aby stworzyć we wnęce galerię Naszych fotografii.Ramka tryptyk to prezent urodzinowy od sąsiadów,mała tabliczka do pisania kredą to podarek od Mili.Co sądzicie o pomyśle na galerię?Czekam na Wasze opinie.


Życzę udanej słonecznej niedzieli.

Dopisek o godz.20:35
Kochane,udało się!Pojechaliśmy nad morze,pogoda zrobiła mi niespodziankę i piękne słoneczko zaświeciło.Było tak ciepło i przyjemnie,spacerek brzegiem morza i szaleństwo na wesołym miasteczku,które zawitało do Brey na weekend.Lenka przeszczęśliwa,pełna wrażeń,już dawno smacznie śpi.Fantastyczną niedzielę mieliśmy,a zapowiadała się tak niepozornie :)

Dobrej nocy życzę.

czwartek, 13 stycznia 2011

Prezenty:częśc 2ga

Tak jak obiecywałam pokazuję,kolejne piękne prezenty wyczarowane zdolnymi łapkami dwóch Dorotek :) Dwóch,zupełnie innych od siebie kobiet,mieszkających wiele kilometrów od siebie,a jednak tak podobnych,bo wrażliwych na piękno,dbających o szczegóły i kochających to co robią.

Dziękuję Wam moje drogie,za te cenne przedmioty,cenne,bo wykonane z sercem,dane z przyjemnością i bezinteresownością.
Często o bezinteresowności piszę u siebie na blogu,na pewno to zauważyłyście.Ale pisze bo wiem,że ktoś kto wejdzie tu do mnie pierwszy raz,ktoś kto może zawiódł się na ludziach,przeczyta,że są dobre duszyczki na tym świecie.
Z taką dobrocią bez wymuszonego rewanżu spotkałam się właśnie w wirtualnym świecie,który pomimo swojej nie zawsze dobrej opinii,jest dla mnie oazą i miejscem przyjaznym.Dzięki Wam.

Dorotko-Mili:dziękuję za cudny organizer,za wnętrzarskie gazety,bo dzięki nim mogłam poczytać i pooglądać na papierze piękne sesje u Asi i Jagody.Dziękuję za instrukcje :) i za przepis.Lenka zaś dziękuje za cudne przydasie do włosków i uroczego misia.







Dorotko-Bree:dziękuję za pachnący woreczek i serduszko Paris Paris,za słodkości tak pięknie zapakowane,dziękuję za serce które idealnie wpasowało się w klimat naszej sypialni.







Dobrej nocy dla wszystkich.Dziękuję,że jesteście.

wtorek, 28 grudnia 2010

Święta,święta i po świętach.Prezenty:część 1sza.

Bo tak to już jest,że to co dobre szybko się kończy...
Ale pozostają wspomnienia,fotografie i dodatkowe kilogramy ;) no i prezenty.

Któż z nas ich nie lubi?
Ja lubię i to bardzo.dostawać,ale jeszcze bardziej dawać.
Dziś jednak pochwalę się tym czym zostałam obdarowana.

Świątecznych prezentów część pierwsza (bez obaw,będą tylko dwie części,nie myślcie sobie,że byłam aż taka grzeczna ;).

Do poszewek Kasi wzdychałam długo,i tak wzdychałam i wzdychałam,aż nawzdychałam i Kasia postanowiła uszyć dla mnie dwie poszeweczki,z pięknych,mięsistych lnów z motywem serca i choinki.
Przepraszam za jakość poszewek,ale przez całe święta były ostro używane,dobrze służyły jako mięciutkie oparcie po sytym posiłku.Myślę,że jeszcze trochę posłużą.


(czerwona poduszeczka w tle,mam je dzięki uprzejmości Dagmary,która kupiła mi je w norweskim jysku)

U Llooki zamówiłam urocze muchomorki choinkowe.Karolina postanowiła jednak obdarować mnie nie tylko nimi,ale i pięknymi broszkami-llookami :)Te też już są w użyciu,nie myślcie sobie.



Dziękuję Wam kochane jeszcze raz za te prezenty :*

Pochwalę się jeszcze prezentem od osobistego Mikołaja :) piękną ramką,w której jak na razie zamieszkało misternie wykonane serduszko od Anne.Podoba mi się to połączenie,dosyć spora ramka i delikatne,szydełkowe serce.







Hiacynty też sprawiły mi niespodziankę i zakwitły na same święta!Pięknie pachną i jak się okazało mają piękny kolor.Całość wydaje mi się,tworzy udaną kompozycję.
Świeca natomiast,to już mój prezent dla samej siebie,pachnie delikatnie i nie gryzie się z zapachem kwiatów.



A co Wy kochane dostałyście od św.Mikołajów?
Czekam na Wasze posty.

Ściskam.