wtorek, 1 marca 2011

Infantylnie na wiosnę

Kochana,ja już czuję wiosnę całą sobą!!!
Od kilku dni mamy taką piękną pogodę na wyspie,świeci słoneczko,które tak przyjemnie grzeje,chodzę lżej ubrana,nie potrzebuję żadnych szalików,kurtek ocieplanych,kozaków.Wiosna na całego :)
Mam nadzieję,że nie zrobi mi psikusa i nie odejdzie,aby zaraz wrócić.

Dlatego apeluję do Pani Wiosny,niech już Pani z nami zostanie i wyśle swoją siostrę bliźniaczkę do Polski,niech przegoni tą znudzoną już  Zimę.Chyba wszyscy mamy jej serdecznie dosyć,jest miłym gościem,ale za długo też nie można u kogoś siedzieć nie?

W domu tulipany,kolejny bukiet,uwielbiam te kwiaty!!!

Obok domu żonkile,które już śmiało wyciągają swoje żółte płatki do słońca.

A teraz ja,infantylnie,z uśmiechem przyjmująca jedną z najprzyjemniejszych pór roku.

Pozdrawiam cieplutko.

czwartek, 24 lutego 2011

Uszczuplanie portfela

I to bardzo skuteczne uszczuplanie.
Zakupy w Cath Kidston i TkMaxxie zawsze się tak kończą,wpadają mi w ręce,zupełnie przypadkowo różne rzeczy i tak np ostatnio wpadła wprost na mnie latarenka,chciałam ją ominąć,ale nie ta dalej toruje mi drogę,ustąpiła dopiero gdy włożyłam ją do koszyka.

Zamieszkała w salonie na parapecie,oczywiście tymczasowo zapewne,bo już wiecie,że u mnie przedmioty nie mają stałego miejsca zamieszkania.Dziś tak pięknie świeci u nas słońce,że postanowiłam zmienić aranżację parapetową w salonie,może te jasne kolory zatrzymają na dłużej słoneczko i zaproszą na dobre Panią Wiosnę?

Co się tyczy Ctah Kidston,to widaomo,tkaninki,piękne,kolorowe,kwiatowe.Zakupiłam dwie i szyję,na pierwszy ogień poszły oczywiście poszeweczki,ale będą też ściereczki,chusteczniki i co tam mi jeszcze do głowy wpadnie.Myślę,że coś wystawię w Magicznych Drobiazgach.

A teraz lecę po Lenkę do przedszkola a później do pracy niestety,ale za to następne dwa dni mam wolne hurrraaaa!!!

Pozdrawiam i wysyłam słoneczne ciepełko.

sobota, 19 lutego 2011

Na nadchodzący sezon

w mojej szafie królować będą błękity,róże i biele,wszystkie ich wariacje.Uwielbiam pastelowe kolory,nie tylko we wnętrzach,ale i na sobie.Może dlatego,że jestem jasną blondynką o jaśniutkiej karnacji i takie właśnie pastele dobrze ze mną współgrają.Niebieski kolor kocham odkąd pamiętam,lubię jasne błękity i ciemne granaty,ładnie dopełniają się z kolorem moich oczu.
Ostatnio bardzo polubiłam bluzki koszulowe,lekkie jak mgiełka,delikatne,bawełniane,idealne na upały ale i na chłodniejsze dni,jeżeli pod spód włożymy podkoszulek na ramiączkach.

Nigdy nie pisałam na swoim blogu o modzie,o tym w czym lubię chodzić.Nie jestem osobą ślepo podążającą za modą,mam swój jako taki styl,zawsze coś podpatrzę,coś dodam od siebie.Lubię czuć się wygodnie.Najlepsze są dżinsy i t-shirt do tego jakieś korale czy naszyjnik,bo muszę się przyznać,że biżuterię uwielbiam i mam jej na prawdę sporo,a sztuk do kolekcji nadal przybywa.Będę musiała chyba napisać o tym osobny post ;) Lubię buty na wysokim obcasie i zmieniać torebki,jestem typową kobitką,z podmalowanym okiem w którym jak facet obejrzy się za mną na ulicy błyśnie iskierka,że jednak nie jest ze mną źle.Dobrze czuję się w swojej skórze,pomimo,że nie jestem idealna,bo przecież,nikt z Nas nie jest idealny.


Właśnie a propo nie idealności i słabości,z dzisiejszego spacerku wróciłam z kolejnym bukietem tulipanów,pięknych białych,sztuk 10 :) Cudownie rozwinięte ozdabiają naszą sypialnię.

Pozdrawiam słonecznie,bo u Nas dzisiaj piękne słonko świeci,czyżby wiosna już zawitała?

czwartek, 17 lutego 2011

Powrót do szycia

Nie jest to może jakiś spektakularny powrót w wielkim stylu,ale zawsze powrót :)
Zacznę od tego,że moja maszyna pewnego pięknego dnia odmówiła współpracy.Pomyślałam sobie,kiepska ze mnie krawcowa to i maszyna się zbuntowała i przestała działać jak należy. Fakt faktem jakoś od początku coś z nią było nie tak.A to nitka co chwila się zrywała,a to zacinała się,igły też łamała.Co jak co,ale jak szewc naklęłam się przy niej.Uszycie poszewki szarpało moje nerwy.Dlatego odłożyłam maszynę w ciemny kąt i o szyciu zapomniałam.Oczywiście nie na długo,bo szycie lubię,sprawia mi frajdę i powinno sprawiać przyjemność,więc wyobraźcie sobie moją radość,gdy w gazetce wielkiego sieciowego sklepu znalazłam ofertę,że w czwartek 10.02 do kupienia będzie maszyna marki Singer za jedyne 99,99€
Nie ma co,marka to marka,maszyna nie jest jakaś wypasiona,posiada kilka podstawowych ściegów i funkcji,żadna rewelacja,ale jak chodzi,cichutko,nitki nie zrywa,sunie materiałem gładko.Niestety przekonałam się o tym dzisiaj,bo bidulka przeleżała cały tydzień w kartonie nie rozpakowana.Zgadnijcie dlaczego?*

Zatem przedstawiam moje dzisiejsze wypocinki,dwie skromne poszeweczki uszyte z Ikeowskiego materiału w biało-granatową kratkę.


Tulipany na poprawę nastroju i na dalsze zaklinanie wiosny.


Pozdrawiam i życzę dobrej nocy!


*a no dlatego,że cierpię na ciągły brak czasu :(



sobota, 12 lutego 2011

Słoneczne przedpołudnie

Tak moje drogie u nas dzisiaj piękne słonko zawitało,w końcu,bo już miałam serdecznie dosyć tej szarugi za oknem.Mam nadzieję,że taka pogoda utrzyma się chociaż do jutra,bo jutro pchli targ :) Sezon szalonych polowań czas zacząć!

Siedzę sobie przy otwartym oknie,wdycham świeże wiosenne powietrze,piję cytrynowe niebo i niestety,myślę o tym,że za godzinę mam być w pracy :/
Ale zanim praca to wcześniej przyjemności,jakoś tak u mnie dzisiaj kulinarnie,oczywiście bez wielkiej pompy ale zawsze coś.A to coś to sałatka,szybka,prosta i smaczna.Wystarczy pierś z kurczaka usmażona w kawałkach na patelni z przyprawą typu Gyros,kapusta pekińska,kukurydza z puszki,ogóreczek kwaszony,wszystko mieszamy i zalewamy sosem z majonezu,koncentratu pomidorowego z łyżką śmietany.Ot,cała filozofia.
Ja przed podaniem dokładam jeszcze ziołowe grzanki i posypuję wszystko ziołami.
Smacznego!

Do kulinarnego kompletu dorzucam Lenkę samodzielnie rozpracowującą mandarynkę :)

Udanego weekendu.



środa, 9 lutego 2011

Powrót do przeszłości,czyli cofamy się dwa tygodnie.











Kiedy było ładnie,nie padał deszcz,zza chmur od czasu do czasu wychodziło słonko a my wdychaliśmy świerze powietrze i napajaliśmy nasze oczy pięknymi widokami.
Podniebienie też raczyliśmy smakołykami no i trochę portfel odchudzaliśmy,ale tak to jest w takich miejscach jak Powerscourt Gardens

Może nie będę za wiele pisać,zobaczcie same.





Dodam tylko,że zamierzam wrócić tam jeszcze wiosną,latem i jesienią,bo na pewno z każda porą roku to miejsce pięknieje,na swój sposób.




























 











 Nie może zabraknąć najważniejszej artystki :) Udanej środy wszystkim życzę!









sobota, 5 lutego 2011

Pozaklinacie ze mną wiosnę?

Widzę,że na wielu bloga trwa nawoływanie Pani Wiosny,dlaczego by nie dołączyć?W grupie raźniej i silniej,
Od wczoraj an wyspie deszcz z wiatrem tak silnym,że głowy prawie urywa,pogoda pod psem,najchętniej nie wstawałoby się z łóżka,a jak już musi się wstać to najlepiej iść do pubu i wśród rodowitych Irlandczyków w przekroju lat 20-80 posiedzieć,posłuchać rozmów,napić się piwa.
Właśnie wczoraj wieczorem uskuteczniałam taką formę rozrywki,oglądając mecz rugby i robiąc wielkie buuuu kiedy Anglicy zdobywali punkty ;) Siedziałam przy kozie,która sympatycznie grzała,oglądałam stare fotografie na ścianach,śmiałam się i było mi fajnie.Tak po prostu.Żałuję tylko,że nie wzięłam ze sobą aparatu,ale to się da nadrobić :)

Dzisiejsze zdjęcia na wywołanie słoneczka,wróć do Nas,lubimy jak świecisz.





Na drugim planie chustecznik od Elle,prawda,że piękny?

Pozdrawiam cieplutko.